Archives for posts with tag: trup

– Chłopcy, czas na emigrację, albo powiedzenie, że ktoś jest nagi.

– W tym kraju nikomu to nie przeszkadza. Mógłby być nagi choćby i do kości – i tak by to nikogo nie ruszyło. Albo wręcz jako kościotrup narodowy zostałby objęty specjalną ochroną i postawiony na piedestale.

– „Trupiej czaszki nigdy nie brakuje za zalotną maską, a życie jest tylko szatą z dzwonkami, którą Nic zawiesiło na sobie, aby nimi dzwonić, i którą na koniec rozedrze i odrzuci.”*

– Za zębami natomiast niekiedy brakuje katedry podniebienia, w której mogłoby wybrzmieć milczenie. Niestety, zdarza się i beknięcie z krypty.

—————————————————————————————

A. Klingemann, „Straże nocne”, fragment zacytowany przez pewnego bardzo ponurego osobnika.

– Czyje to? Snijdersa?

– Tak, Snijdersa, wybitnego martwego naturysty.

– Wtedy, kiedy stałeś z tą miną przy barze, poczułem, że on dla ciebie umarł.

– Tak było.

– To co on ci teraz przeszkadza, skoro umarł?

– A kto lubi przebywać z trupami?

– Lekarze lubią.

– Pisarze też w sumie. Ale ten trup jest zbyt świeży.

– Nieżywy był przepiękny chłopiec o bladej skórze. Byłem tak napalony, że chłód jego ciała mi nie przeszkadzał (chociaż czułem się źle z tym, co robiłem), ale miał inne cechy trupa, które sprawiły, że myślałem, że zwymiotuję przez sen (ciężkostrawna kolacja z pewnością).

– To musiał się zacząć bardzo szybko rozkładać!

– Ziew. Zaraz zemdleję. Lepiej pójdę spać. Za 3 h muszę wstać i będę wyglądał jak trup. A niestety czuł się jak żywy.