Archives for posts with tag: trzydziestka

– Niektórzy bardzo przeżywają swoją trzydziestkę. Ja ten kryzys zaliczyłem jakoś przed nią, a teraz mam luz. A nawet więcej: po raz pierwszy czuję się na swoim miejscu. Dużo ciekawej pracy i współpracy, publikacje, podróże itepe. Ty chyba zresztą podobnie?

– No, ja też jakoś bardzo nie przeżywam utraty młodości. Zdrowia. Chęci do życia, przyjemności, wolnego czasu…

 

– Ogoliłem się, upiąłem wysoko włosy i założyłem rurki. Brzuchaty pan w metrze nazwał mnie „nastoletnią ciotą“. Jest rodzaj mowy nienawiści, który człowiekowi po trzydziestce może sprawić szczerą radość.

– Wiesz co, my to jesteśmy chyba w idealnym wieku.

– Trzydziestka to doskonały wiek, prawda. A czemu ci to teraz przyszło do głowy?

– Bo patrzę na ludzi dookoła i myślę, że to fajnie mieć znajomych i dwudziestoletnich, i dwadzieścia lat starszych.

– Jedni i drudzy mają coś do zaoferowania.

– I to nie zawsze to, czego się po jednych czy drugich spodziewamy…

– Można się mile zaskoczyć w obie strony.

– Mam nadzieję, że za dwadzieścia lat też tak będziemy mieć.

– To znaczy, wtedy, czterdziesto- i siedemdziesięcioletnich znajomych?

– Nie. Nadal dwudziesto- i pięćdziesięcioletnich.

– Agata Christie o życiu po pięćdziesiątce:  „Jakże rozkoszowałam się ową drugą wiosną, która nastaje, kiedy człowiek kończy z życiem uczuciowym, z budowaniem związków, kiedy nagle – powiedzmy, po pięćdziesiątce – odkrywa zupełnie nowy świat, wypełniony myśleniem, studiami, lekturą. (…) Przez dłuższy czas życie osobiste pochłaniało całą energię, teraz znów można się rozejrzeć dookoła.”

– Czy ty nie masz wrażenia, że po trzydziestce już też tak jest? No, może nie z miłością, nie z życiem osobistym, ale z seksem.

– Seks? Seks? Jaki seks? Co to jest seks? Słyszałem kiedyś, że ludzie coś takiego uprawiają.

– 30 to jednak nie jest nowe 20. Starzeję się i ogólnie konformizuję. Przestawiłem w Wordzie interlinię z 1,15 na 1,5. Pora umierać.

– Ja zrobiłem odwrotnie, ale dowodzi to tego samego, ponieważ dopiero niedawno zauważyłem, że można ustawić 1,15. Grube tysiące stron wklepanych w Wordzie, a tu zdziwko, dziadu. Tak, 30 to nie jest nowe 20.

–  Albowiem wydaje mi się, że za naszych czasów interlinii 1,15 jeszcze nie było. Było tylko 1 i 1,5 do wyboru. 1,15 wprowadzono w jakiejś późniejszej aktualizacji.

– O której z pewnością uczą w gimnazjum…

– A ty jak obchodzisz urodziny?

– Klasycznie: coraz szerszym łukiem.

– Szerszy łuk, dłuższa cięciwa, strzała dalej niesie i mocniej trafia.

– O ile w ogóle masz dość siły, żeby ją napiąć.

– Napiąć pół biedy. Gorzej, że trzeba wycelować. I w odpowiednim momencie puścić.

– Powiedzmy sobie szczerze: jak się nie znajdzie kogoś do trzydziestki, to już nie ma potem szans na długoletni związek.

– Zostało mi jeszcze pół roku…

– Wiesz, ja bym tej cezury nie traktował zbyt dosłownie.

– O rany, miałem nadzieję, że jakoś się koło trzydziestki ustabilizuję.

– „Jakoś” to jest właściwe określenie.

– Że się człowiek stabilizuje? Oooby.

– Nie, nie, wcale się nie stabilizuje. Określenie „jakoś” mieści w sobie również i to, że się nie stabilizuje.