Archives for posts with tag: ucieczka

– Śniło mi się, że idę nocą po śniegu i natykam się na myśliwego, dziwnie uzbrojonego, bo w pistolet z cienką lufą, taki pierwszowojenny na oko. Wymachiwał tą bronią, więc powiedziałem mu, żeby lepiej uważał, bo zrobi komuś krzywdę. Przeprosił niby, ale potem tak lekko szczuł mnie psem. Dawał swojemu ogarowi, czy może posokowcowi, ledwo widoczne znaki, a pies na mnie warczał, podchodził blisko, trącał łapą, nawet chwycił mnie lekko zębami za rękę. Przebiegłem na drugą stronę torów, gdzie spotkałem swojego ojca. Był już dzień. Zacząłem mu opowiadać o tej dziwnej sytuacji, a tu patrzę: podbiega do nas od tyłu ten myśliwy, ewidentnie znający mojego ojca. Zachowuje się niezwykle uprzejmie, przedstawia się: „Dzień dobry, to ja, Jurzak” (lub Jurczak, nie pamiętam). Mój ojciec, wkurzony na niego ze tę akcję z bronią i psem, zaczyna złośliwie głośno liczyć mu w twarz: „Raz – dwa – trzy! Raz – dwa – trzy!”. Jurzak vel Jurczak odchodzi, niby jak niepyszny, ale po kilku minutach widzimy jak w oddali strzela z pistoletu w plecy komuś ubranemu na czerwono, krzycząc: „Ja strzelam do ludzi tylko, jak mam urodziny! A dziś są moje urodziny!”. Trafiony pada martwy, a myśliwy bierze na celownik nas, ale z krótkiej broni strzela niecelnie. Uciekamy, czołgając się przy zaśnieżonych torach, po których w każdej chwili może nadjechać pociąg. Budzę się, włączam telefon, a jedna z aplikacji wyświetla mi reklamę gry, w której walczy się z dzikiem, albo też na niego poluje. Czy to znaczy, że Wielki Brat czyta już moje sny, czy może mi je nasyła?

 

 

 

I wariacje na temat:

 

 

Fuggi, fuggi, fuggi se fuggir nieghi,

che così il Cielo, diva, ti leghi

Né mai possa pur muovere un passo

fatta di carne un rigido sasso

e infin ch’abbia

la tua rabbia

Fugga, fugga, fugga chi brama pace

perch’ogni froda ascosa qui giace.

– No i teraz, obawiam się, trzeba będzie się przenieść do Słupska.

– Znakomity pomysł!

– Wcale nie znakomity. Bo będzie trzeba, a nie można. Ja nawet nie wiem, gdzie to jest.

– Naprawdę?

– Naprawdę. Gdzieś na południowy zachód?

– Zupełnie nie.

– Nie muszę wiedzieć. Tam jest mój dom. Jak mnie tam wysadzą z wagonu bydlęcego, to będę wiedział, że jestem wśród swoich.

– Hm, ja tam myślę, że warto znać duże miasta w Polsce.

– Jakie duże miasta? Duże miasta to są…

– Na Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Trójmieście, Katowicach, Łodzi, Krakowie, Białymstoku, Lublinie, Rzeszowie i Kielcach się Polska nie kończy.

– Przeciwnie. Mam wrażenie, że kończy się gdzieś w połowie tego, co wymieniłeś.

– Jeśli myślisz, że miłość chowa się za rogiem, masz rację, bo nawet ona stara się ciebie unikać.

– I tak patrzył tymi oczami, i chciał do mnie jechać ze mną, a ja wpadłem w smutki i mówiłem mu, że nie wiem, czy chcę, bo on mi ucieknie i te jego oczy też, i to bez sensu. Ale wreszcie pojechaliśmy do mnie i było miło. I uciekł.