Archives for posts with tag: uniwersytet

– Z tego, co ostatnio usłyszałam na zebraniu pracowników na Uniwersytecie, i tak nic nas nie uchroni przed rzezią niewiniątek i winiątek.

– W rzeź winiątek raczej nie uwierzę, a chciałbym. Mam wrażenie, że polskie środowiska uniwersyteckie to stado czarnych owiec, które trzyma w szachu potencjalnego „rzeźnika”. Albo choćby postrzygacza…

 

 

– Nauka polska to substancja czynna i tej jest niewiele, resztę stanowi massa tabulettae.

– Massa tabulettae, albo wręcz paraffinum liquidum ad 100,0. Bo ciecz dostosuje się do każdych warunków naczynia. A jak wpływa na organizm spożycie parafiny, to wiadomo…

 

– Ach, ten word. Podkreśla mi „wszech czasów”.

– A „wszechczasów” akceptuje?

– Czekaj… Akceptuje!

– W sumie ma trochę racji. Jest wszechświat i wszechrzecz, to muszą być i wszechczasy. Tak jak wszechnica.

– Ty, jeśli wszechświat to wszelki, wielki świat, a wszechczasy to wszelkie, wielkie czasy, to wszechnica to…

– Wszelkie, wielkie nic!

 

 

gnothi moz gnothi toaleta

– Pomyśl, ona kiedyś mogła być…

– Ładna?!

Trochę ładniejsza.

*

– Ja to miejsce nazywam lejem po bombie, względnie café „Po Schodkach”.

– A ja na to mówię… Miejsce użyteczności publicznej.

*

– Ale pracujesz gdzieś jeszcze?

– A co, ty myślisz, że ja z uniwersytetu żyję?!

– Ja tam żyję z przyzwyczajenia.

misericordia universtitatis

Jadźka habilitowana: Uniwersytet Warszawski zaszczycił mnie podwyżką. Podwyżka wynosi 10 (słownie: dziesięć) PLN. Brutto oczywiście.

Znajomy Jadźki: To nie była podwyżka tylko waloryzacja. Albo indeksacja. Albo inflacja. W ramach podwyżki dostaniesz „w zakładzie” kwiatek na Dzień Kobiet. W zakładzie pracy, ma się rozumieć. Smacznego!