Archives for posts with tag: usta

– Chciałbym znaleźć faceta i żyć z nim wiecznie.

– Wiecznie to się nie da.

– Jeśli to będzie anioł, to się da.

– Aniołowie, jakby to ująć, nie mają płci. Genitaliów też.

– Ale mają usta.

 

 

– Tak jak Żydówki, co mają w drugą stronę?

– Co mają?

– No to.

– Usta?

– Nie usta. To drugie.

– Nie wiem co.

– Przestań robić dziwne miny i pomyśl. To w dole.

– O, to tak jak bankomat!

Poeta musi bawić się językiem, wykorzystywać go w całości jako tworzywo, ceniąc jego środki stylistyczne, a zwłaszcza wieloznaczność. Stąd w kilku moich utworach niespodziewane myślniki, półpauzy, odwrócone nawiasy, czasem złamane wersy. Czyni je to wiele bogatszymi.

[Jacek Brzostowski, źródło]

*

Przyjemność po mojej stronie. Tak jak ostatnio już wspominałam bardzo tęsknię za Polską i Polakami. Obecnie nie mam również zbyt dużego kontaktu z językiem polskim. Komunikuję sie w środowisku muzycznym głównie w języku włoskim oraz angielskim , niestety w języku ojczystym bardzo rzadko.

Właśnie zakończyłam moje koncerty w magicznej, przepięknej i niezwykle antycznej wyspie Sardegni. Jestem oczarowana tym zakątkiem świata, ciepłem publiczności oraz pięknem natury, najpiękniejsze morze jakie miałam przyjemność podziwiać,

A nagroda o której wspomniałeś jest bardzo prestiżowym wyróżnieniem. Otrzymałam ta prestiżową nagrodę wraz z pierwszym altowiolista Teatro alla Scala za osiągnięcia wokalne

[Dominika Zamara, źródło]

*

The baby girl name Euryanthe comes from the Unknown word which means, „.”

[źródło]

*

[…] była to Basia Kopeć, a chodzio jej o usta Iana Bostridge’a w czasie wykonywania „Paroles tissées” Lutosławskiego, gdzie na początku drugiej części zamiast jardin zaśpiewał matin („gałązki poranka”, całkiem gustowna metafora) i byłem pewnie jedyną osobą na sali, która to zauważyła. Istotnie, wokalistom często się zdarza otwierać usta jakoś tak krzywo, na skos (robił tak zwłaszcza Hiolski) i jest w tym coś przeraźliwego, jak gdyby strasznie cierpieli i chcieli dać temu wyraz, lecz zamiast spodziewanego krzyku z ich ust dobywa się przysłowiowe „wysokie ce”. Skrzyżowanie tych dwóch sytuacji (coś jest i jednocześnie tego nie ma; chcę coś powiedzieć, a mówię całkiem co innego) musiało mi się wydać dobrym wstępem do rozważań natury osobistej, którym oddałem się w dalszej części wiersza.

[Adam Wiedemann, źródło]

*

Pegging może być przyjemny dla obojga partnerów.

[wikipedia]

– Co tam trzymasz? Nabrałeś wody w usta.

– Tak, ale połknąłem.

– Napastowała nas wczoraj kobieta!

– Jak to kobieta?

– No kobieta, prawdziwa kobieta, z cipą, w sensie, taka po czterdziestce.

– Ale jakim cudem?

– No nie wiem, przy okazji pozdrowieniowych pocałunków chciała nam wkładać język do ust. Ma na imię Halina.

– Halina… Tak, to jest takie imię, które predestynuje, predysponuje do bycia napastliwym w pewnym wieku.

– Jest druga rocznica śmierci Amy Winehouse. Popatrz tylko, posłuchaj, jak ona śpiewa.

– Ja tam nie wiem. Popatrz. Piosenkarka, która musi kłaść usta na mikrofonie, może nie być wcale warta podziwu.

Stłukłem kubek, mój ulubiony, kupiony z Mmm tuzin lat temu, zanim jeszcze zamieszkaliśmy razem, wyłowiony za psie pieniądze na przecenie, na wagę. Ciepłobrązowy, pojemny, smukły, proporcjonalny, z białym gładkim wnętrzem wywijającym się ku krawędzi. Włosi brzeg naczynia nazywają labbri – usta, tak samo jak brzeg rany.

W podobny sposób rozbiłem niedawno bardzo ładny dzbanuszek do mleka ze sklepu wszystko za pięć złotych. Jeden i drugi spadł na podłogę przy odstawianiu po umyciu na suszarkę. Przeceniona równowaga, środek ciężkości nie tam, gdzie trzeba, trochę mokro, ślisko. I leci.

Kubek spada, patrzę przez chwilę, jakbym zastanawiał się, czy nie powinienem zlekceważyć, przełknąć, wyjść, zostawić, ale – nie wzdychając chyba – przyklękam, żeby pozbierać skorupy. Są duże, mają bardzo ostre krawędzie. Minę muszę mieć niepewną; przykucnięty, ociągam się z sięgnięciem po kawałki. Nie jest mi smutno, nie jestem zły. Jestem co najwyżej zdziwiony.

– Coś pękło?

Patrzę na niego trochę nieprzytomnie, trzymając w rękach kawałki potłuczonego naczynia, i nagle dociera do mnie, że powinienem i, co ważniejsze, mogę odpowiedzieć:

– Nie, złożyło się.

Kolejna seria perełek (patrz a/varia XXX), tym razem fragmenty ogłoszeń pań do towarzystwa. Będzie o zajętych kurtyzanach, cipkach myślących, zatraceniu niewiast, bezpiecznym seksie bez zabezpieczenia, wstrzymaniu czasu oraz trybie pytająco-rozkazującym i majuskułach. (Pisownia oryginalna.)

*

Mam piękny biuścik i wilgotną cieczkę. Moje ciało tylko czeka aż rozpalisz je swoimi ustami, jesteś na to gotowy?

*

Zapraszam co dzień i w każdy weekend. Bardzo proszę się ze mną umawiać na konkretną godzinę, jeżeli nie odbieram to znaczy, że jestem zajęta. Czekam na zainteresowanych Panów.

*

Ja jestem wasza sexi Lala. Moja mała z podniecenia zadrżała i jest cała wilgotna, gdy wspomniała o tobie.

*

Dzień bez seksu jest dla mnie dniem straconym. Proszę kochanie, uratuj mnie więc od zatracenia. Czekam na odzew!

*

Jestem śliczną i zadbaną niewiastą mającą ochotę dziś na pikantne igraszki w moim łóżku. Napisz-Ja nie pozostanę obojętna.

*

Doświadczona Pani zrobi dobry francuski, głęboki bez zabezpieczenia do końca, seks w zabezpieczeniu oferuje.

*

Mój temperament to dynamit a fantazje sięgają zenitu. Sam się przekonasz ze mną czas staje w miejscu.

*

Lubię jak facet bawi się Moją cipką,na zmianę raz paluchem raz języczkiem. Czy zaznam tej przyjemności od Ciebie!

Truizm bywa dla wiedzy tym, czym kicz dla sztuki. A przynajmniej uczuć.

Tango
Z różą w zębach
Spróbuj odebrać mi tę różę
Ustami po nią śmiało sięgaj
Jeżeli pragniesz
Bym tańczyła
Z tobą dłużej

[J. Kofta]

Pokazuję filmik z „wykonaniem” hymnu amerykańskiego na inauguracji drugiej kadencji Obamy. Rabbio docieka:

– A kto to ta pani?

– Beyoncé, znana piosenkarka .

– Aaa, coś słyszałem.

– No i co sądzisz?

– A nie, no pretensjonalne i bez sensu. Ale ładnie rusza ustami. Mogłaby być drag queen.

Podsłuchiwałem randkę dwóch kolesi w pubie. Byli umiarkowanie nietrzeźwi. Oto co zanotowałem.

*

– Czemu ust nie otwierałeś?

– Co?

– Musi być jakiś powód, że ust nie otwierałeś.

*

– Dlatego się jeszcze do ciebie nie dobieram, bo postanowiłem się zmienić.

*

– Nie porównuj mnie do jakiegoś Adama, którego nie znam.

 

A było warto. […] Na łyso ogolony maszynką, świeżo wypuszczony również z poprawczaka czy aresztu, osiemnaście lat, mina zbuntowana, zacięta, z wnętrza kaptura jak perła z oprawy na świat ciekawie wygląda. Bunt na pokładzie! Jeden wielki bunt i wielkie usta.

[M. Witkowski, Drwal]

—————————————————

Tym wyimkiem zamykamy cykl cytatów z Drwala. Cytaty, nie powiem, ładne, godne, ale żeby czterysta z okładem stron… Z których ostatnie kilkadziesiąt to pospieszna synopsis tego, co lepiej było albo rozwinąć, albo pominąć.

Trrr wybiera cytat do przeczytania i nagrania:

 – Oj, ale takie długie? To mi nie przejdzie przez usta!

Tazio chodzi na zajęcia z rysunku, stawia też najpierwsze kroki jako malarz. Pokazuje mi na komputerze obrazy malowane ustami, stopami. Zachwyca się ich zaawansowaniem technicznym:

–  Ja tak nie umiem ręką zrobić, a co dopiero ustami czy stopą!

*

Tazio streszcza fabułę filmu Big Love:

– Ona już miała dość takiego życia, że się ruchała z tym i z tym, więc postanowiła się zabić.

– Przestraszyłem się.

– Czego?

– Że mógłbyś mnie pobić.

–  E tam, masz taką methemoglobinemię po poppersie, że jeszcze byś padł.