Archives for posts with tag: Vinylek

Rozmowa o doktor Ewie Iwan-Chuchli (por. tutaj)

– Ile ona ma lat?

– No nie wiem, ze czterdzieści, czterdzieści pięć, wygląda nieźle…

– Myślałem, że powiesz, że ma siedemdziesiąt, bo wygląda na sześćdziesiąt.

– Do dupy.

– Co do dupy i czemu?

– No bo wynika z tego, że się sobie podobamy.

– To jak trafić na 40-calowa plazmę w promocji, ale nie masz kasy, a i lubisz swój poprzedni telewizor.

Powiedziałam, że do ciebie przyjdę, kłamałam. Powiedziałam, że za ciebie wyjdę, nie wyjdę. Wracaj do roboty i napisz do mnie smsa, bo nie mam już siły rymować. Ence pence, w której ręce? Nie wiem. Obie mam związane.

 

 

– Mamy grudzień, już niedługo czar Wigilii nas zachwyci. Święta są jak niechciana ciąża. Niby nie chcesz, a i tak karpia zeżresz. 

 

– Włącz piosenkę „A my się całujemy” Niny Pilchowskiej.

– To taka aluzja?

– Nie, to taka piosenka.

 

– Czekaj, zapiszę.

– Heh, może zostanę twoją muzą?

– Obyś nie powiedział tego w złą godzinę. Złą dla mnie.

Znajomi się rozstali na jakiś czas, po czym zestali z powrotem. Jeden wypytuje drugiego o jego poczynania w międzyczasie:

– Spałeś z Radkiem?

– Oj, raz mi się zdarzyło…

– Chciałem powiedzieć „z Darkiem”… Coo?! Spałeś z Radkiem?!

– Nagrywam winyle na płytach kompaktowych.

– Jak to?

– No proste. Bierzemy trzymetrową tubę, kolega śpiewa „Czarna Madonno”, ja trzymam przyczepioną do tuby igłę na obracającej się płycie i masz.

– Wiesz jakie te foki są fajne? Podczas karmienia ustawiają się w rządku, dotykają nosami do takich znaczków na kiju i się cieszą.

– Kurwa, jak wizyta u okulisty.

– Jak wyprać szybko skarpetki? Bierzemy wrzątek, wsypujemy proszek, wkładamy skarpetki, odsączamy, wyżymamy do sucha, potem bierzemy durszlak na kuchenkę elektryczną i przykrywamy na piętnaście minut.

– Wow, ale patent!

– Tylko że mi się spaliły!

– Au, za co?!

– Wapno sobie weź i magnez. Masz objaw Chvostka

– Poprzedni facet mnie rzucił. Więc w akcie desperacji i smutku puszczałem się dalej.

*

– Ona ma taką swoją trójcę świętą: alkohol, pieniądze i… i… O, i tłustą dupę.

*

– Bardzo mi się podoba, ale ma trzy wady…

– Jest gruby i nie ma pieniędzy?

*

– Napijesz się czegoś?

– Jasne. Ja po dziesięciu piwach wszystko.

– Wody?

– Wolę coś bardziej płynnego. Kawa?

– On nie przepada za trójkątami pewnie?

– Nie przepada. Jak proponuję, to się pyta: czy ja ci nie wystarczam? A ja mu na to: za słabo wiążesz.

– A co ty robiłeś w Pruszkowie?

– Mieszkałem cztery lata.

– Ale dlaczego w Pruszkowie?

– Bo jak ojciec skończył bić matkę…

– Co skończył?

– No skończył, to postanowiła z nim wziąć ślub, aż umarł.