Archives for posts with tag: Vrublini

Coś leży pod sofą. Podnoszę i patrzę zdziwiony. Vrublini pyta:

– A co to? To takie do drenażu fiuta?

– Nie. To nitka makaronu sojowego.

– Takie epatowanie zaawansowaniem w tej tematyce.

– Pozornym. Kwestia tego, ile się na ten temat wie.

– Ja jak to czytam, to mam wrażenie, że autor próbuje mi udowodnić, że jestem idiotą.

– A mi udowodnić, że on nie jest idiotą.

[na widok ładnego kolesia]

– Zakochałem się!

– A po co?

*

– Ja już się dzisiaj całowałem.

– Ooo!

– Ale nieskutecznie.

– Bez wytrysku?

*

– Widziałem pięknego za młodego rudego chłopaka.

– Dużo za młodego?

– Takiego w sam raz dla ciebie.

Stoję na przystanku z Vrublinim, który wachluje się tęczowym wachlarzem. Patrzę z lekką (heteronormatywnie opresyjną) naganą. Przechodzi kobieta.

– Popatrz, ta pani też ma wachlarz i się wachluje.

– Ale ona ma cipkę.

– Cipką się przecież nie powachluję!

– Wy się już przedtem widzieliście?

– Nie. Dopiero wczoraj miałem z nim ochotę… okazję się spotkać.

 

Oto kolejny zbiór mniemań dziecięcych.

pastelos – mały czerwony rondelek do gotowania jajek, od kiedy jako dziecko usłyszałam jak mama, znalazłszy go gdzieś w kącie, zapytała retorycznie: A kto to tutaj tak porzucił na pastwę losu?

papierz – najwyższy dostojnik kościelny, zwany papierzem ze względu na to, że nosi czapkę z papieru (tiarę); materiałowa nie byłaby wystarczająco sztywna i zaraz by oklapła

astygmatyzm – choroba polegająca na tym, że się ma stygmaty

przetobłagać – bardzo błagać; por. Przetobłagam Najświętszą Maryję, zawsze Dziewicę, wszystkich Aniołów i Świętych, i was, bracia i siostry, o modlitwę za mnie do Pana Boga naszego

*

Obserwując swoją ciężarną mamę i zadając jej liczne pytania, ustaliłam, że: U mamy w brzuchu mieszka dziecko (świadectwo mamy). „Mieszka” to znaczy: ma tam małe mieszkanko, z meblami utworzonymi z substancji kostnej, ze zwisającą z wewnętrznego sklepienia mamy lampą oraz z kredensem pełnym konserw, bo coś przecież musi jeść (wniosek mój). Dziecko cały czas rośnie i kiedy będzie odpowiednio duże, wydostanie się z mamy przez specjalny otwór (świadectwo mamy), a razem z nim wydostaną się także mebelki, które będą w sam raz dla moich lalek (uzupełnienie moje).

Nie muszę chyba dodawać, że byłam bardzo rozczarowana, kiedy po powrocie mamy ze szpitala nie dostałam kościanych mebelków. Podejrzewałam, że przywłaszczyła je sobie jakaś pielęgniarka.

*

Jak byłem mały to myślałem że w kolędzie zamiast: Jezus malusieńki, płacze w śród stajenki, płacze z zimna nie dała mu matula sukienki. Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła… jest: …Bo u Boga była… i nie mogłem zrozumieć, co ma sukienka do tego, że ona była u tego Boga i że ten rąbek na głowie.

[Vrublini]


Quel buon pastor son io,
Che tanto il gregge apprezza
Che per la sua salvezza
Offre se stesso ancor.
Conosco ad una ad una
Le mie dilette agnelle
E riconoscon quelle
Il tenero pastor.

Jestem tym dobrym pasterzem,
Który tak kocha swe stado,
Że gwoli jego zbawienia
Poświęca siebie samego.
Znam każdą co do jednej
Moje najdroższe owce,
A one rozpoznają
Swego czułego pasterza.

[o tekst podejrzany jest Metastasio, tłum. mrówk]

Vrublini, patrząc na zdjęcie pewnej znanej i wpływowej osoby z ambitniejszego sektora rynku wydawniczego, obdarzonej spojrzeniem wyrażającym napięcie, a znanej z neurotyzmu:

Mam wrażenie, że jest to typ osoby, która codziennie chodzi sobie na płukanie okrężnicy.

Świetna książka!

Tak, to jest wręcz doskonała pozycja bibliograficzna!

Opowiadał Vrublini, jak nauczycielka w szkole miała puścić film przyrodniczy.

Vrublini: A będzie czytać Czubówna?

Nauczycielka: Nie.

Vrublini: To ja wychodzę.

Wziął swoje rzeczy i – wyszedł.

Vrublini:

– Ja też bym się poczuł nieswojo, gdyby mój facet w towarzystwie opowiadał o mojej dupie albo kutasie. Są takie rzeczy, które może wszyscy znają, ale jednak…

 

Vrublini:[Sam na zimę] zostanę jak ten robaczek, co gra…? Pinokio…?

Mrówk: Świerszcz?

Vrublini: Świerszcz.

Mrówk: Czy jest to utwór optymistyczny?
Vrublini: Nie, ale na żydowską nutę.

Vrublini w kuchni mrówk tonem żony ze Stepford komentuje płyn do zmywania:

– Pur jest gęsty i wystarcza naprawdę tylko kropla.

Ulubiona polonistka Vrubliniego z liceum napisała mu w post scriptum kartki pocztowej z wakacji:

A czytałeś „Czarodziejską górę”? To książka poniekąd magiczna…

Vrublini na to się ucieszył sam do siebie:

Super! Fantastyka!

Jakiś czas temu Vrublini wysłał mi nagranie, na którym czyta wiersz Siwczyka Sum.

Poświęciłem temu dzieło graficzne poniższe.

W rewanżu za wspaniały portret mrówkodzika pióra (myszy) Vrubliniego, dwa portrety Vrubliniego poczynił mrówkodzik. Na jednym portrecie dziób jest za mały, a na drugim za duży, ale tak widać musiało być.

Mrówkodzik doczekał się portretu, a nawet dwóch. Autorem pierwszego jest Vrublini (kapelutek zasugerowany przez portretowanego). Drugi portret to autoportret.

Tu istotny, to przetłumaczę na szybko ważniejsze kawałki:

qui dit étude dit travail

qui dit taf te dit les thunes

qui dit argent dit dépenses

qui dit crédit dit créance

qui dit dette te dit huissier

oui dit assis dans la merde

qui dit amour dit les gosses

dit toujours et dit divorce

kto mówi studia mówi praca

kto mówi praca mówi kasa

kto mówi pieniądze mówi wydatki

kto mówi kredyt mówi wierzyciele

kto mówi dług mówi komornik

tak mówi siedząc w gównie

kto mówi miłość mówi dzieci

mówi zawsze i mówi rozwód

qui dit proches te dit deuil

car les problèmes ne viennent pas seuls

qui dit fatigue dit réveil

[…]

alors on sort pour oublier

tous les problèmes

alors on danse

kto mówi bliscy mówi żałoba

bo problemy chodzą grupami

kto mówi zmęczenie mówi budzik

[…]

więc wychodzimy żeby zapomnieć

o wszystkich problemach

i tańczymy

et là tu te dis que c’est fini

car pire que ça ce serait la mort

[…]

et puis tu pries pour que ça s’arrête

mais c’est ton corps c’est pas le ciel

alors tu te bouches plus les oreilles

et là tu cries encore plus fort

et ça persiste

 

a wtedy mówisz sobie że to koniec

bo gorzej to już tylko śmierć

i modlisz się żeby się skończyło

ale to ciało a nie niebo

więc jeszcze mocniej zatykasz uszy

i jeszcze głośniej krzyczysz

a to nadal trwa

Vrublini zastanawiał się, jaki nowy adres mejlowy sobie założyć do bloga (caviardage). Ów caviardage okazał się być zajęty, a wziąć sobie caviardage01, to zdeka obciach. Wymyśliliśmy więc następujące potencjalne adresy (nieobciachowe):

puszczamsiezadyche@gmail.com

mamawiezecpiesz@gmail.com

mamawielepiej@gmail.com

robiezpolykiem@gmail.com

obrobkagaly@gmail.com

ciagmnielaskie@gmail.com

chlopieczzurawiej@gmail.com

znajdzmnienacentralnym@gmail.com

mrowkodziktociota@gmail.com

kilamogila@gmail.com