Archives for posts with tag: walizka

– Śniło mi się, że znalazłeś gdzieś walizkę z 200 tysiącami dolarów. Istniało podejrzenie, że to jakieś mafijne rozrachunki i porachunki, więc możemy mieć kłopoty, jeśli ją weźmiemy, ale postanowiliśmy zaryzykować. Zaniosłem ją do domu swoich rodziców, który miał dół mniej więcej taki, jak naprawdę ma, za to na piętrze było nasze wcześniejsze mieszkanie. I w swoim pokoju na górze próbowałem przeliczyć te pieniądze, ale miałem z tym kłopot, ponieważ nie były w postaci zwykłych banknotów, tylko specjalnych bonów bankowych o wyglądzie półprzeźroczystych zakładek samoprzylepnych do książek. Każdy bon opiewał na sumę 32 lub 1222 dolarów. Te po 32 dolary były łączone w pęczki po 32 sztuki, których suma wynosiła 1000 dolarów (szybko stwierdziłem, że to tak naprawdę 1024 dolary*, i zdziwiłem się trochę, ale zaraz skojarzyłem, że banki przecież zaokrąglają to przy wpłatach w dół.) Nie wiadomo po co wynieśliśmy te bony i przenosili w bezpieczniejsze miejsce. Z cennym ładunkiem w kieszeni przemykaliśmy się ulicami – w tym momencie już Wrocławia – i na wszelki wypadek szliśmy, prowadząc za uzdę konia, żeby straż miejska nie uznała nas za podejrzanych. Do hotelu na Kiełbaśniczej podeszliśmy zatem od tyłu.

 

——————————————————–

* Nie mam pojęcia, jakim cudem pamiętałem we śnie, że 32 do kwadratu to 1024, bo – szczerze mówiąc – wydaje mi się, że nie wiedziałem.

–  Pewien człowiek wyjechał na długo i zostawił starego i chorego owczarka pod opieką przyjaciela. Niestety, pod nieobecność właściciela pies dokonał żywota. Przyjaciel zadzwonił z tą smutną wiadomością i otrzymał instrukcje. Otóż właściciel postanowił był przekazać zwłoki psa wydziałowi weterynarii SGGW i trzeba je było tam zawieźć. Miał do tego celu już przygotowaną walizkę, w którą należało psa zapakować i dostarczyć komunikacją miejską na uczelnię. Przyjaciel więc umieścił psa w walizce i wtaszczył do autobusu, umyśliwszy sobie, że zapytany o to, co przewozi, powie, że komputer (to były lata dziewięćdziesiąte, więc taki sprzęt dużo ważył i zajmował sporo miejsca, wiesz, monitory, nie monitory itp.). I faktycznie, wpadł na znajomego, który zapytał, co tam ma w walizie, więc powiedział, że komputer właśnie. I tak jadą sobie, jadą. A kiedy autobus zatrzymuje się na przystanku i otwiera drzwi, jakiś typ, który podsłuchiwał rozmowę, z przyczajki chwyta walizkę, porywa ją i ucieka w długą, przekonany, że oto zdobył kosztowny sprzęt.