Archives for posts with tag: wazeliniarstwo

– Rozbraja mnie, jak tacy kręcą nosami, że to czy owo to sztuka nie dość wielka. A niech im te nochale odpadną – ci ludzie łykają, a potem rozpluwają dookoła takie byle gówno, że nie przekona mnie twierdzenie, jakoby mogli swoimi delikatnymi noskami poczuć swądek. Od dawna nic nie czują, tak mocno śmierdzą od środka.

– A z drugiej strony najważniejszy zmysł u nich to właśnie powonienie – dzięki niemu obudzeni w środku nocy, jak kret, jak golec, są w stanie, kierując się tylko nosem, dowąchać się, doczołgać do gabinetu dyrektora właściwej instytucji i namierzyć węchem jego dupę, żeby ją wylizać.

 

 

 

Rozmawiamy o instalacji Černego.

– Myślisz, że w tej pracy nie chodzi o wazeliniarstwo?

– Też, ale również o wścibstwo.

– No ale przecież „włazić komuś w dupę” to „podlizywać się”, a nie „szpiegować”.

– Ale zaglądać komuś do dupy to prawie jak zaglądać komuś do lodówki!