Archives for posts with tag: weksylologia

– Ten nasz orzeł biały jest jak jakaś taka niewielka ozdobna kurka; regularnie w Warszawie są wystawy drobiu, a na nie takie różne dziwadełka hodowcy przywożą, całymi klatkami! – przeurocze niektóre.

– Też obstawiam drób hodowlany! Na takich skrzydłach daleko nie poleci.

–  Nie rozumiesz … Te skrzydła były specjalnie krępowane, żeby nie urosły. Wrodzy ojczyźnie i bez boga w sercu ludzie je krępowali, żeby zniszczyć orła, a ten mimo wszystko bohatersko podrywa się do lotu. Taka jest moja analiza ikonograficzna tego powstańczego cuda.

– To bardzo ciekawe, jak krępowanie skrzydeł wpływa na perystaltykę – ten kurak ewidentnie cierpi na zatwardzenie!

– Już Krzywousty miał coś podobnego. Jest teoria („teoria migracji”) głosząca, że Słowianie wywodzą się od australijskich Aborygenów. Przypłynąwszy na tratwach do ujścia Odry i Wisły przywieźli ze sobą swoje totemy rodowe, w tym totemy wyobrażające strusia emu i nielota kiwi. Zwolennicy tej teorii dzielą się na dwa odłamy. Jedni twierdzą, że orzeł Krzywoustego powstał jako wynik kontaminacji orła ze strusiem inni optują raczej za kontaminacją orła z kiwi. Z kolei wedle „teorii autochtonicznej” jest to jednak swojski drób domowy. Na to mógłby wskazywać fakt, że temu zwierzęciu wystaje z kupra coś, co mogłoby być rożnem. To sugeruje kaczkę, kurę, ostatecznie swojską polską gęś domową.

 

 

 

– Kogut jako jeden z symboli narodowych Francji to chyba najszczersza rzecz, jaką Francuzi kiedykolwiek wymyślili.

– Dlaczego akurat najszczersza?

– Bo inne narody mają lwy, czasem skrzydlate, orły, czasem dwugłowe, byki, różne dumne zwierzęta, albo przynajmniej urocze, jak jaskółka, kiwi czy inny rajski ptak. A ci mają koguta. W sumie dość żałosne zwierzę, które głównie bezpotomnie gwałci kury, drepcze w łajnie i drze się głośniej, niż powinno, i nawet latać za bardzo nie umie.

– A widziałeś, że wśród narodowych zwierząt symbolicznych Wielkiej Brytanii jest… buldog?

– To po Churchillu.

– O, to Rzeczpospolita ma pieczęć?

– Najwyraźniej.

– Zaraz sobie zobaczymy… Phi, taka pieczęć? Zwykłe godło z napisem Rzeczpospolita Polska w otoku. Nuda. Tacy Amerykanie to mają odjazdową.

– Ale! Faktycznie!

– Są gwiazdki symboliczne od pierwszych stanów, flaga taka inna, a nie jak wszędzie, dewiza E pluribus unum jestOrzeł trzyma w łapie pioruny, a w drugiej gałązkę oliwną. A co nasz mógłby trzymać? W prawej mógłby mieć…

– …Snopek?

– Jaki snopek? Chochoł?

– Nie, snopek wazowski, Wazowie to mają w herbie.

– No popatrz, nie wiedziałem. Pewnie stąd też pieczywo chrupkie Vasa, snopek – zboże – chlebek. No dobra, a w lewej łapie co by trzymał?

– Litewską Pogoń! Ten koń taki za szyję, zwieszony!

– A, to w prawej mógłby do kompletu mieć Matkę Boską Częstochowską! Chociaż w sumie to ona powinna  j e g o  trzymać w lewej ręce…

– Nie, on powinien mieć ją w klapie!

– Nowy herb Polski: orzeł w koronie z krzyżem.

– A na szyi szkaplerzyk.

– Z krzyżem?

– Z Maryjką, królową Polski.

– Módl się za nami.

– I z koroną cierniową.

– I w jednej łapce róża, kwiat maryjny, a w drugiej czerwony mak spod Monte Cassino.

– I unosi się nad żwirowiskiem.

– Albo kartofliskiem.

Pruszków miał kiedyś niezły herb. Koło zębate symbolizowało przemysłowy charakter tego dość młodego miasta (zakłady porcelitowe i fabryka ołówków), całość graficznie była solidnie pomyślana, zaprojektowana. Niestety, ulepszono i stary herb z tradycją zastąpiono nowym – konwencjonalnym rysuneczkiem bramy o trzech wieżach z dokomponowaną głową żbika (od Żbikowa, najstarszej części Pruszkowa). Niestety, żbik przypomina raczej wściekłego kota.

Rabbio obejrzał i komentuje radośnie:

– Kocurek jest obłędny. On tam w tej bramie sika!

POL_Pruszków_COA.svg