Archives for posts with tag: wiedza

– A powiedzże no, wiesz, kto to jest McCartney?

– Wiem.

– Cholera, to niedobrze.

– Czemu?

– Bo miałem nadzieję, że cię spytam, a ty z rozbrajającą szczerością odpowiesz, że nie wiesz, a wtedy ja powiem, że cię za to uwielbiam.

– Na pocieszenie dodam, że wiem od niedawna.

– Od bardzo niedawna…?

– Dziś od rana, bo w biurze się dowiedziałem.

– Uff! Jednak cię uwielbiam. Jesteś żywym dowodem na to, że muzyka i kultura popularna nie wszystkim zlasowała mózgi. A kim on tam był dokładnie?

– Jak to?

– Kim on tam był w tym zespole?

– Nie wiem. Ich było czterech, znam ze zdjęć, to jeden musiał śpiewać, drugi grać na gitarze, trzeci na perkusji, a czwarty na… pianinie.

– O, ciekawe! A na czym konkretnie on grał?

– On… McCartney… Nie wiem. Może śpiewał?

– Oni wszyscy śpiewali, o ile się nie mylę, i poza perkusistą, grali na gitarach.

– No co ty! Jak nudno. Same gitary? Słabo.

 

– Mam dla ciebie deser, jak będziesz grzeczny.

– Wiem, raffaello!

– A skąd wiesz? I cała niespodzianka na nic.

– Wiem, jak tylko wszedłem do pokoju, to poczułem, że było jedzone. Znalazłem też okruszki.

– No dobra, skoro już wiesz, to masz.

– Gdzie je schowałeś? Tutaj?

– No, przecież widzisz, skąd wyjmuję. Nie, wiesz, jestem czarodziejem: schowałem gdzie indziej, a wyjmuję stąd. No dobra, tak naprawdę to schowane było gdzie indziej. Zmieniałem miejsca ukrycia.

– Ha, a jednak! Ja jakiś czas temu trafiłem na nie w szafce i się przez trzy dni zastanawiałem…

– …Czy ci się śniło, czy naprawdę znalazłeś?

– …Czy to ty je tam schowałeś, czy to ja je ukryłem przez tobą, i sobą. Chodziłem tam, sprawdzałem.

– I doszedłeś do jakichś wniosków?

– Do żadnych. Ale przez ostatnie dni nie sprawdzałem, bo jakbym sprawdził, tobym wiedział, że to ty ukryłeś, bobym widział, że zniknęło.

 

 

 

– Popatrz, ten pan tam w kaszkiecie to też jest ktoś znany, ale nie wiem kto.

– Bo to trzeba wkładać do pralki przed praniem, żeby się dobrze rozpuściło.

– Za małe literki, nie doczytaliśmy.

– Tam nie ma nawet literek… Są rysunki.

– Rysunki! Co ty powiesz.

– Tego nawet czytać nie trzeba…

– Czyli tak zwane piktogramy!

– Czy my wiemy, jak muzyka średniowieczna naprawdę brzmiała?

– Tak na pewno to nie wiemy.

– Docent Leszczyńska wie.

– Nie wie.

– Może i nie wie, ale uczy.

– Uczy nas nie wiedzieć.

– Od tej strony cię nie znałem.

– Bo ja mam wiele twarzy, z których niejedna jest mordą.

– Mam dla ciebie prezencik.

– O, jaki śliczny! Co to jest?

– Nie wiem.

– To otwórz, ty się lepiej na takich znasz do jedzenia.

– Tak.

– No, i co to jest?

– Nie wiem.

– Jak to?

– No, chyba taka bakteria.

– To jest do jedzenia.

– Nie jest. To się odczepia i przytwierdza do szyby. Chyba.

– Aha.

– Ile jest tych Chińczyków?

– Będzie z miliard.

– Czyli gdzieś o szósty człowiek na ziemi to Chińczyk.

– Tak wychodzi.

– A Hindusów?

– No z drugi miliard.

– Czyli dwie na sześć osób to Chińczycy, względnie Hindusi.

– Tak.

– Od dzisiaj będę inaczej patrzył na mijanych przechodniów.

– Koleżanka z grupy robiła kiedyś prezentację.

– Muzykologiczną?

– Tak. Spóźniłem się na zajęcia. Patrzę, a ona renifery, slajd za slajdem, a na każdym renifer. I tak pokazuje, pokazuje, gada o tych reniferach, nikt nie wie o co chodzi, a na końcu mówi: „No a z ich poroża wykonuje się gwizdki”.

– Nie wiadomo…

– Podoba mi się, jak używasz tego sformułowania. Co ono u ciebie oznacza? Chyba to samo kiedyś u nas znaczyło „wiadomo”. Czyli…

– No trudno powiedzieć. Takie ogólne potwierdzenie, że się słucha.

– Albo że się nie słucha.

– Właśnie. Jestem do tego tak przyzwyczajony, że czasem zdarza mi się tak przy ludziach. Ostatnio szefowa zadała mi jakieś bardzo konkretne i niezbyt trudne pytanie, a ja odruchowo odpowiedziałem jej „nie wiadomo”. No i popadła w konsternację, i przestała mnie pytać! Doszedłem potem do wniosku, że to niezły sposób, żeby mieć spokój.

– Ale wiesz, efekt zaskoczenia nie zawsze będzie działał.

– A wiadomo?

– Nie wiadomo!

 

– Myślisz, że to jakaś przemiana charakterologiczna? Że natrafili na siebie i nagle znienawidzili resztę świata, która nie dosięga ich zajebistości?

– Wygląda na to, że jak się poznali, to ich wartości nie tyle się nawet zsumowały, ile pomnożyły. Taka synergia. Chociaż teraz sobie pomyślałem, że iloczyn, owszem, daje większą wartość niż suma, lecz wyłącznie wtedy, gdy mnożone wartości nie są ułamkami… Ułamki korzystniej dodawać niż mnożyć.

– Co robisz jutro?

– Mam randkę o 18.00.

– A wiesz już z kim?

– Ty jutro wstajesz koło dziewiątej, nie? Na którą nastawiasz budzik?

– Na ósmą czterdzieści dwie.

– Czemu akurat tak?

– Nie lubię pełnych godzin.

– Ale dlaczego właśnie ósma czterdzieści dwie?

– No bo osiem przez dwa to cztery, a cztery przez dwa to dwa.

– A gdyby to miała być dziewiąta, jakbyś to policzył?

– Tobym ustawił na dziewiątą siedemnaście.

– Czemu?

– Bo nie lubię, jak mi się powtarzają cyferki.

– Ale konkretnie dlaczego dziewiąta siedemnaście?

– Dziewięć plus jeden plus siedem daje siedemnaście, a cyfry siedemnastki sumują się do ósemki. Lubię, jak się sumuje do ósemki.

– A gdyby to była dziesiąta?

– To ustawiłbym na dziesiątą zero jeden.

– Ale tutaj się przecież powtarzają.

– Tak, ale to jest lustrzane, to co innego.

– Myślałem, że ten twój system jest bardziej przewidywalny, a on jest strasznie uznaniowy.

– To ma charakter estetyczny.

– Jak to?

– No, żeby nie było tak banalnie. Czynność wstawania o określonej godzinie jest na tyle dojmująco banalna, że upiększam przynajmniej to, na co mam wpływ.

1. cofka

Nie zamierzam nikogo uleczać z dawnych miłości i takiego Pana też nie
szukam ,jeśli zostałeś zraniony i liczysz na przyjacielskie bzykanko
(przytulanie) ZAPOMNIJ , SZUKAM ZDROWYCH EMOCJONALNIE LUDZI ,SŁABE
JEDNOSTKI WYPIERDALAĆ ,po prostu nie dogaduję się z smutnymi pizdami. To
co przeżyłem jest moje i nie zamierzam wzbudzać litości ,przeszłość
zawsze zostawiam za sobą NIGDY SIĘ NIE COFAM.

2. gejologia dogmatyczna i homiletyka na miarę możliwości

– lubię rozmawiać o rzeczach dość górnolotnych, analizować, odkrywać, tematy które mnie interesują sa z zakresu socjologii, filozofii, psychologii. Interesuje mnie wiedza o świecie i ludziach ale ta prawdziwa a nie konwencjonalna, wytworzona na potrzeby kultury.
-Lubie patrzeć na świat okiem aparatu, zajmuje sie fotografowaniem, oczywiście na miarę moich możliwości.
– Jestem agnostykiem, głównie wierze w siebie ale sobie nie ufam.
– Nie lubie rozmawiając z dogmatystami. Lubie refleksyjnych, myślących ludzi :) którzy w zyciu odnajduja przyjemność nie tylko w zaspokajaniu potrzeb swojego ”id”.
– Z racji tego ze zależy mi na dyskrecji, nie interesuje mnie kontakt z osobami które bywały albo bywają w klubach gejowskich , którym odpowiada ten klimat. Syndromu zwichniętego nadgarstka również nie toleruje !!!!! ! ! ! ! !

3. słodka nieważkość, gorzka nieważność

Uwielbiam polskie malarstwo współczesne, które ukazuje mi rzeczywistość abstrakcyjną, złą i pozbawioną nadziei. Rozkoszuję siię muzyką poważną. Moim ulubionym kompozytorem jest Karol Szymanowski, choć cenię sobie też niezwykle Szymańskiego, Griseya, Bartoka, Weberna i Wagnera. Upajam się Proustem, którego wielbię ponad wszystko, a irytuję widząc książkęTomasza Manna.

Czuję żar religijności gdy oglądam Tarkowskiego i piękno, ale i potworność, bo beznadziejność gdy patrzę na obrazy filmowe Bermanna. Bardzo lubię też Herzoga, Antonioniego i Pasoliniego, a z kina współczesnego Belę Tarra i Larsa von Triera.

Wieczoramii biegam., Czasam się wspinam, choć najbardziej lubię spadać, bo wtedy już nic nie zależy ode mnie a moje ciało czuję słodką nieważkość.

4. impotencjał

mam nadzieję, że wkrótce spotkam kogoś wyjątkowego. byłoby głupio gdyby cały mój potencjał seksualny miał się zmarnować!

5. rozbitek dzielnicowy

Kumpla z krwi i kości;
Cioteczki lila róż wypad WON !!!!!!!!!!!!!!!
Brak foto twarzy = blokada
Z tzw WAWY nie pisac
Każda jedna pani z mazowieckiego jest przezemnie blokowana, bez wyjątku :D

6. „zasady”

Nie jestem zdania jak wszyscy, iż „większa połowa” stanowczo omija ową informację w profilu, koncentrując się wyłącznie na fotografii. Według mnie mylne co do statystycznej ilości owych maniaków fotek, ale ok! Staram się być w życiu człowiekiem „zasadniczym” i kurczowo się tego trzymam, mam wpojone pewne systemy wartości oraz norm. Ale nie deliberujmy o rzeczach „nudnych” hehe! Hmmm… nie lubię pisać o sobie, nie wiem czy dokładnie siebie znam, staram się budować każdą chwilę z tych najszerzej uśmiechniętych!

7. „Naprawdę razem, na pewno oddzielnie”

Wiem dlaczego ciagle jestem sam. Skoro tak wiele lat szukam oraz czekam na pojawienie się kogoś, kogo obdarzę uczuciem i ten ktoś się nie zjawia, to na pewno, kiedy już się zjawi, będzie naprawdę, ale to NAPRAWDĘ dla mnie wyjątkowy. Nie wierzę, aby moja cierpliwość nie została nagrodzona.
Dlatego wykrzywiam gębę w uśmiechu i szukam dalej, czekam ciągle. W końcu się zjawi. W końcu go znajdę. W końcu będę kompletny.

W telewizji produkuje się jakiś nadzwyczaj dostojny mężczyzna w czarnej marynarce ze stójkowym kołnierzem. Z mentorskim tonem współgra włos siwy, okulary potęgują blask światłego wejrzenia. Rabbio, który leży na łóżku tyłem do telewizora, wykręca głowę, zerka i pyta:

– A kto to? Ksiądz Boniecki?

– Nie. To Andrzej Seweryn.

– Ona nie wie, że ty wiesz, ani tego, że ty też.

– Common Sense is always an acceptable font. Unless you are an 8 year old wishing to be told what to do by others.

 

sromic

– Tam jest Saturn naprzeciwko.

– Chyba nie ma.

– Chyba jest.

– Chyba kłamiesz.

– Chyba nie.

Dialog z udziałem babci i matki:

– Daj mi to, to tamto.

– A gdzie jest?

– Tam wiesz gdzie.

I się dogadują!

Vrublini był świadkiem, jak dziecko pyta matkę na placu Bankowym:

– Mamo, a czemu ta flaga nie jest biało-czerwona, tylko żółto-czerwona?

– Bo zżółkła.