Archives for posts with tag: Wielka Brytania

– Węgorze w dupie.

– Co?

– No, Japończycy sobie wsadzają. To znaczy nie sobie, zwykle komuś. Jęczącej uczenniczce z pończoszkach. Bo u nich pornografia jest nie wtedy, kiedy są węgorze w dupie i skatofilia, tylko jak się pokaże narządy płciowe. Nie ma widocznych narządów – nie ma porno. Przedziwne to jest.

– Kultura brytyjska i japońska mają w sobie coś podobnego.

– W jakim sensie?

– No, że węgorze w dupie to jest okej, ale poklep kogoś po plecach nie tak, jak należy, albo użyj złej formułki pod listem, to przekroczysz wszelkie granice.

 

 

– Sparskałem się wczoraj, czytając ten fragment*, a zwłaszcza jego przedostatnie zdanie (chociaż nie zgadzam się z taką oceną Brukseli jako miasta): „Nawiasem mówiąc, nie ma bardziej depresyjnego miejsca niż Komisja Europejska w Brukseli. Zwłaszcza kiedy się mieszka w Londynie. Masz żal do siebie, że na własne życzenie marnujesz czas wśród nieproduktywnych biurokratów w mieście, które umiera o siedemnastej. Londyn żyje. Pod dwóch latach okazało się, że mam depresję, potem, że nerwicę. Teraz sobie myślę, że to nie nerwica, tylko kurwica. Odpuściłem sobie tę Brukselę.”

——————————————-

* Ewa Winnicka „Angole” s. 69.

 

 

A dla dalszego kontrastu parodia tego hymnu w wykonaniu niezrównanego Spitting Image. (Warto najpierw przesłuchać klip z poprzedniego postu, jak ktoś nie zna oryginału.)

 

Aż tekst pomieszczę; kursywą – oryginał, pogrubionym – przeróbka.


And did those feet in ancient times
Walk upon
England‚s mountains green:
And was the holy Lamb of God,
On
England‚s pleasant pastures seen!

 

And did those feet in ancient times

Walk upon England’s lower class,

And did our forefathers of old

Tell them to get up off their arse

And did the Countenance Divine,
Shine forth upon our clouded hills?
And was
Jerusalem builded here,
Among these dark Satanic Mills?

 

And did they try and pass the blame

For all of their society’s ills?

And now we’re just the same (only worse),

We’ve closed the dark satanic mills.

Bring me my Bow of burning gold;
Bring me my Arrows of desire:
Bring me my Spear: O clouds unfold!
Bring me my Chariot of fire!

 

Bring me Victorian values of old

Bring me inflation that is low

Bring me your cash, oh! Business fold!

But don’t bring me your tales of woe.

I will not cease from Mental Fight,
Nor shall my Sword sleep in my hand:
Till we have built
Jerusalem,
In
England‚s green and pleasant Land

I shall not turn from my great plan,

No matter how insane it seems,

Till we have built Jerusalem

And made it look like Milton Keynes.

[Podziękowania dla Wiewióra za to, że mi pokazał]

A dziś dla kontrastu coś podniosłego. Mam słabość do tego nieformalnego hymnu Wielkiej Brytanii. Można przyjrzeć się tekstowi autorstwa Williama Blake’a (jest w filmiku). Muzykę napisał H. Parry.

Wiewiór opowiada o roli Petera Mandelsona jako szarej eminencji, Dark Lorda, gabinetu Tony’ego Blaira.

Mrówk (dociekliwie): To znaczy, że de facto był trzecią osobą w państwie?

Wiewiór: Drugą osobą. Czyli pierwszą.

Wiewiór opowiada o polityce imigracyjnej w Wielkiej Brytanii, która jest łagodna wobec osób nieposiadających prawa pobytu na wyspach:

– Najpierw to najwyżej wyślą do ciebie pismo z tekstem: „Uprasza się o samowysiedlenie”, i jeszcze spytają, czy masz kasę na transport.