Archives for posts with tag: wina

– Nic tylko się ogarnąć i iść na umówione psotkanie.

– Ogarnąć, by ogary poszły w las! I wraz.

– Chyba – ogóry…?

– Widzi pan, wychodzi z pana konserwa!

– Nie… to ukiszone.

– Tak czy siak kwas!!!

– Mlecz leczny…  Znaczy: lecz mleczny.

– Jak ten kwas mleczny, to i winny.

    

– Znowu chce mi się lać.

– Może tak działają na człowieka.

– Co działa?

– Wina.

– Że chce się lać?

– Tak.

– Kogo lać?

– Nie kogo.

– Co lać?

– Na co.

 

chapel - angielsko » polski - PONS 2015-11-23 00-51-52

– Ona, jak to korpopanie, po pracy pije i rzuca się w wir kompulsywnego seksu, nie ma rady.

– Jak to dobrze, że my nie musimy tego robić! Z przymusu.

Następny odcinek cyklu.

 

Dzisiejszy boks: CARRERAS

 

Synopsis nr 1 – Gaetano Donizetti: Maria Stuarda

Queen Elisabetz I of England is jealous of her cousin Mary Stuart [Maria Stuarda], her rival in love and for the throne. Mary confronts and insults the Queen, who signs her death warrant. After nobly forgiving her enemies and asking God’s blessing on England, Mary is beheaded.

Synopsis nr 2 – Giuseppe Verdi: La traviata

Violetta, the „strayed one” [„traviata”] is a courtesan. Alfredo loves her jealously, not knowing that her seeming capriciousness stems from her knowledge that she is dying of tuberculosis. His own father, Germont, ends up siding with Violetta and reconciling the young lovers before her death.

Synopsis nr 3 – Giuseppe Verdi: Un ballo in maschera

In colonial Boston, the governor Riccardo has fallen in love with Amelia, the wife of his friend and secretaty Renato. At a masked ball, Renato stabs Riccardo to death, learning too late that his wife was innocent.

Synopsis nr 4 – Giuseppe Verdi: Jérusalem

In love with Hélène, Roger convinces her father that her lover, Gaston, tried to kill him. After many adventures during the Crusades, Roger repents, admits his guilt and is forgiven by Hélène’s father as Gaston is revealed a hero.

– Nie powinieneś był tego robić.

– Nie ja jestem temu winny.

– A to dlaczego?

– Bo mam lepsze argumenty.

Jakiś chłopak o swoich planach na następny dzień:
– Mam szkolenie z win.

Może jest księdzem?

No dobra, to ja wychodzę.

Znam ten uśmiech, winowaty, zakłopotany, mam taki sam, kiedy zamierzam coś niegrzecznego.

– Nieee…

Tak.

– Tak.