Archives for posts with tag: Wisła

– Krew mnie zalewa, jak widzę te zdjęcia, a jeszcze większa mną cholera trzęsie, jak przechodzę przez Teatralny. Dlatego się stamtąd wyniosłem. Żeby zdrowie psychiczne ratować.

– Bardzo chciałbym powrotu tamtych drzew i gazonów. Przecież były takie plany. A parking – pod ziemię. Bo być tam musi. Czy chcemy czy nie.

– NIEMOŻNABOTAMJESTMETRO. WWARSZAWIENIEMOŻEBYĆDRZEWBOJESTMETRO. WARSZAWACAŁAUSIANAROZLEGŁĄSIECIĄMETRA!!! !!! !!!

– NOTAMNIEMAAKURAT.

– ALEBĘDZIE!

– WSZĘDZIEJESTMETRO. METROWARSZAWSKIEPIĘCIOMARZEKAMIHADESU!

– Będzie albo nie będzie, może Hanka już zwróciła podziemia jakimś posiadaczom tytułu do przedwojennej wygódki, która stała przy Moliera i nie ma, przepadło, koniec, umarł w butach. Dlatego nie może być parkingu podziemnego.

– Może tam akurat była jakaś piwnica na ziemniaki? I ktoś się upominał o.ziemniaki, ale zgniły, więc w nagrodę pocieszenia dostanie podziemną działeczkę?

– Właśnie! A pradziadek kogo innego pierdział kiedyś obficie, więc w duchu Ducha Świętego Hanka powinna oddać prawnukom przestrzeń powietrzną nad Warszawą.

– A czyjaś babka na anemię piła herbatkę z pokrzywy, a pokrzywa moczopędna, to należy oddać wodę z Wisły.

– Działania Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych, która każe nam od jakiegoś czasu mówić Pjongjang czy Mumbai, to poniekąd zawracanie kijem Wisły. Poniekąd, bo zawracanie kijem Wisły tym się różni od działań komisji, że nie przynosi szkody i Wiśle wisi; komisja zaś dysponuje buldożerami, które tak nam tę językową Wisłę uregulują, że nam w pięty pójdzie. Wiadomo, jak kończą niemądrze i nadmiernie regulowane rzeki. A jeśli ktoś mi powie, że tak jest „bliżej oryginału” i zaszłości historyczne, w wyniku których powstały nazwy Fenian czy Bombaj, są zaniedbywalne, to domagam się, ażebyśmy od tej pory jeździli do Washingtonu [wym. łoszintonu], Parisu, Madridu, Den Haagu, Romy i Pejczinu. Zwłaszcza ten ostatni polecam szczególnej uwadze.

Koleżanka Aerte z kontuzjowanym kolanem, nad Wisłą:

– Muszę się wydostać z tych krzaków o prostej nodze!

Śniło mi się dziś, że razem ze znajomym ukradłem 20 000 funtów z banku. Potem chciałem wymienić w kantorze pierwszy tysiąc, ale się skumałem, że one pewnie mają numery seryjne i na pewno już zgłoszono, i mnie zamkną. I tak w tym śnie się męczyłem, mając te funty i bojąc się je wymienić.

I, w tym śnie oczywiście, napastował mnie duży pająk, a po Wiśle szła wielka fala powodziowa. Ktoś w tramwaju powiedział: „Ale SLD się przygotowało, to ich nie zmiecie”. A w Wawie był, nad tą wezbraną Wisłą, jakby na łasze lub wyspie, ogromny i bardzo ładny park muzealno-historyczny poświęcony SS, z takimi wielkimi czarnymi swastykami na białym tle w formie czegoś na kształt reliefowych mozaik.