Archives for posts with tag: wkd

– Pamiętam jak kiedyś w WKD-ce usiadłem zakładając nogę na nogę (a dokładniej kostkę na kolano), przez co świeciłem zupełnie czystą podeszwą w kierunku jakiejś pani. Owa pani (coś między sklepową z Sezamu a babą z dziekanatu) rzuciła w przestrzeń coś w stylu „Tak siedzieć butem do kogoś, kto to słyszał!”. Na co jeden z dwóch siedzących nieopodal studentów powiedział do kolegi: „A wiesz, że pokazywanie komuś podeszwy jest uważane za obraźliwe przez muzułmanów?” – na co pani zaperzyła się trzy razy bardziej i już się nie odzywała.

– A mi się dziś śniła naprawdę wojna. Rabbio i ja walczyliśmy jako żołnierze. Było tylko o tyle nietypowo, że wszystko działo się w powietrzu: widzieliśmy strzały i eksplozje między samolotami i helikopterami, wszystko dziwnie statyczne, jak jakieś gigantyczne metalowe kolibry zawieszone w powietrzu. Na dole, w okopach, czy też raczej głębokich bruzdach jakby na kartoflisku, siedzieliśmy przyczajeni, wśród nieruchomych czołgów i innych milczących żołnierzy. Chyba nawet mieliśmy bagnety! I wiedzieliśmy, że źle będzie dopiero wtedy, kiedy wojna zejdzie z przestworzy na ziemię. Ale tak czy siak stwierdziliśmy, że natychmiastowa emigracja jest konieczna, najlepiej do Pragi. Z tym że nie mogliśmy się nigdzie wydostać z Warszawy, gdzie toczyły się walki, bo kolejka WKD dostała dziwnych rozjazdów. Tory się jej rozmnożyły. Przez cały sen myślałem tylko: o, jako żołnierz zmęczony walką pewnie zasnę w domu jak dziecko.

——————————————–

Po jakimś dopiero czasie zrozumiałem, czemu Przerwa Technologiczna jest pisana wielką literą.

Bo to jest nazwa własna. Imię. Podpis.

Agathé rozmawia z hrabiną i ordynatową o tym, jak pacjent mógłby zapytać swoją psychiatrę, czy jeździ do pracy kolejką podmiejską:

– Czy jedzie tam pani doktor w elektrycznym wnętrzu żelaznego węża?

Mnemotechnika dla ubogich, dzięki której mrówkodzik nareszcie zapamiętał kolejność przecznic Marszałkowskiej idąc od Rotundy ku pl. Konstytucji (Nowogrodzka, Żurawia, Hoża, Wilcza), budując mikrohistoryjkę:

Nowogrodzki żuraw leci na hożego wilka.

Za to kolejność trzech mylących się stacji kolejki wkd w kierunku do centrum (Salomea, Raków, Aleje Jerozolimskie), zapamiętał dzięki akronimowi SRAJ.

 

w kolejce wkd

Kolejka WKD. Dwie paniusie rozmawiają o swoich doświadczeniach i planach urlopowych.

Paniusia 1: A bo ja to byłam w Egipcie trzy razy.

Paniusia 2: A ja to byłam w Tunezji pięć razy.

Paniusia 1: A Do Chorwacji, kochana, to tylko samochodem, tylko samochodem!

Paniusia 2: A podobno Maroko to nawet w tym roku niedrogie.

Paniusia 1: O! Niedrogie? Hm… A gdzie w sumie jest to Maroko?

Paniusia 2: No właśnie, gdzie?

– Nic nie ma w Warszawie i tylko się zmarznie.

[z rozmowy telefonicznej zasłyszanej w wkd]

„To zdjęcie wykadrowałem, co robię bardzo rzadko. Po prawej stronie byli jacyś ludzie (klasa robotnicza). Psuło mi to moją idealną wizję tego miejsca, którego….nie znoszę.”

[z bloga pewnego osobnika, którego nazwisko miłościwie przemilczę]

– Tragedija v podmejskij koleji. Smrt od mimičnih zmrščk.

 

 

W kolejce WKD jedna pani do drugiej, chcąc dociec, czy kasownik odbił datę i godzinę na bilecie:

– Odbiło pani?