Archives for posts with tag: wolna wola

– Odepniesz mi ten karabińczyk od torby?

– Karabińczyk! Co to w ogóle za słowo! Brzmi, jakby je wymyślił jakiś zakochany w militariach harcerzyk, który już nie może się doczekać, aż zacznie zabijać…

 

 

– Nie przepadam za poetami pokolenia Beatników, ale jestem im wdzięczny za całą tę ich rewolucję. Między innymi dzięki niej nie trzeba dzisiaj pisać, używając klasycznych form, ale można, bo oni odbębnili za nas awangardę.

– Może to po prostu trzeba zaakceptować? Koniec końców wszystko trzeba.

– Szczególnie brak końca końców.

– Heh, to sam wiesz jak to jest. Chętnie się spotkam, nie musimy umawiać się od razu na nie wiadomo co…

– Nie musimy.

– Nie musimy umawiać czy spotykać?

– Ani jedno, ani drugie. Możemy za to oba.

– Teraz to dopiero zakręciłeś.

– Staram się…