Archives for posts with tag: wyznanie

– Kocham cię!

– Mów dalej, gorzej już nie będzie.

*

– Ty się tak na niego nie patrz. Ma takiego samego. I faceta.

*

– Z nieba mi spadłeś!

– Ale, jak widać, do piekła.

*

– Co się wyginasz?

– To był ukłon. Takie moje hommage.

– O masz, ci los.

– Ty widziałeś? Wydaje mu się chyba, że zmartwychwstał.

– No, przynajmniej wreszcie przyznał się, że umarł.

– Powiem ci coś okropnego.

– Nie wiem, czy się śmiać, bo tyle mi już okropieństw przecież naopowiadałeś, czy bać, bo skoro na tle tych wszystkich okropieństw uważasz to za okropne…

– To coś okropnego społecznie, więc ciebie to nie ruszy.

– Nie wierzysz?

– Chciałbym móc wierzyć w szczerość twoich wyznań.

– O, jedenastozgłoskowcem!

– Zawsze to słyszysz?

– Zwykle słyszę.

– Zwy-kle sły-szę… – cztero!

– Słuchaj, bo ja naprawdę bardzo cię lubię to…

 

Jesteś moim aniełem

moim dobrym duszkiem

niebiańską szarlotką

wyziewem absolutu

[Adwenczer do mrówk, twierdzi, że był trzeźwy]

– Ja od miesiąca miałem, hm, trzech facetów. Trzech! Przecież mnie będą chować według kościelnego formularza pogrzebowego dla dziewic i męczennic!