Archives for posts with tag: zmiana

– Nie sądzę, bym się zmienił. Może zacząłem trochę mężnieć? Czas zatem znaleźć męża.

– Nad wodą widać tylko sałatę, kapustę tych glonów, a nie da się powiedzieć, co jest pod spodem, bez zanurzania się.

– A jak się zanurzyć, to to, co pod wodą, okazuje się całkiem proste?

– Często tak, ale za to nie do opisania językiem, którego używamy do opisywania tego, co jest nad wodą.

– Bo pod wodą jest tak, jakby – na przykład – wyłączyć światło.

– Tak, to by dużo zmieniało.

– Ale nie dla niewidomego.

Po raz trzydziesty pomieszczam wybór fraz napotkanych na profilach kolesi na gejowskich portalach randkowych.

1. plany

decydowanego faceta na stały układ oralno-wulgarny z soxami w tle

2. inne czynności?

ma ktoś ochotę na wspólne walenie konia,macankę zabawę kutasami i jajami jeśli tak to daj znać NIE WYKLUCZAM ŻE MOŻE I SEX JAK NAM SIĘ SPODOBA

3. apel

Szukam mojego byłego faceta, ma na imie Tomek, byliśmy kiedyś razem lecz przez moją głupotę straciłem go ! TOMEK JAK TO CZYTASZ ODEZWIJ SIĘ, SZUKAM CIĘ PO CAŁYM MIEŚCIE ! NIE MAM DO CIEBIE NR TELEFONU BO ZGUBIŁEM TELEFON !!!  KOCHAM CIĘ ODEZWIJ SIĘ !!! PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO !

4. myto

pay nice boy only beutiful guy pay nice boy only beutiful guy pay nice boy only beutiful guy

5. powaga wg Rochefoucaulda, odsłona druga

Konkretny, nie szukający romansów i problematycznych związków. Tylko poważni kolesie.

6. pewnie

Gdybym szukał na seks pewnie szukałbym znajomych

7. scientia sexualis

Ja leżę u siebie w łóżku, Ty u siebie. Jedno z Nas jest w złym łóżku.

8. wkładanko

Starość jest jak konto w banku, możesz wziąć z niego tylko tyle ile na nim masz. Toteż, to jest moja rada, aby na swój rachunek szczęścia wkładać jak najwięcej się da.

9. tu zaszła zmiana

Mogłem przebierać i zmieniać
Teraz zacząłem doceniać
Nie tylko wygląd panowie
Ale i to co ma w głowie
SNEAKERSA ale to nie warunek , więc jak wam się spodobał mój profil
to piszcie chłopaki , przecież nie gryzę

10. aksjologiczne podstawy szacunku

Jeśli doszedłeś do końca mojego opisu to dziękuję Ci za trud, który włożyłeś by przeczytać co mam do powiedzenia, a nie tylko do pokazania – WIELKI SZACUN!

– Dzisiaj coraz częściej ludzie piszą samo serdecznie zamiast pozdrawiam serdecznie na końcu mejla.

– Ja piszę: łączę wyrazy.

Szacunku?

– Nie, po prostu.

– Może: łączę wyrazy… bliskoznaczne?

– Tak: łączę wyrazy bliskoznaczne: jesteś głupią kurwą/dziwką/ślorą/suką.

Semper ipsa!

Ipse!

– Nie, ipsa.

Res? Ja nie jestem semper ipse.

– Ja już nie wiem, kim ty jesteś.

– Nigdy nie czułem potrzeby zadawania sobie tego pytania.Bardziej interesuje mnie, jak jestem.

Mrówkodzik skończył dziś dwa lata.

Zmieniał się przez ten – zaskakująco dynamiczny – czas razem ze mną, no, powiedzmy, że dreptał za moim świńskim truchtem, przechodzącym czasami w sprint, który kończył się zadyszką. Będąc z tyłu, sygnalizował to i owo z właściwym sobie niedostatkiem wyrafinowania. Przede wszystkim podkreślił boleśnie, że właśnie i tylko tutaj da się popoprawiać przeszłość, naprawić literówki, cofnąć grube błędy, wywalić całe fragmenty, opóźnić jedne wpisy, antydatować drugie. Z tagowania bieżącej przyszłości i sortowania przyrastającej przeszłości nie płynie jednak tyle pewnego, sytego spokoju kronikarza, na ile bym liczył.

A to dlatego, że dostęp do tego katalogu jest poniekąd jak wypatrywana przez pacjenta diagnoza – po jej wygłoszeniu następuje przeważnie wielkie nic, od czysto frazeologicznego po jak najbardziej dosłowne. Na początku jest może radość albo smutek, euforia albo zniechęcenie, ulga lub zatrwożenie (te dwa ostatnie, paradoksalnie, ściśle współpracują), ale to chwila, a dalej? Dalej mamy do czynienia z jedną z wielu odmian niczego: nic się nie zmienia albo naprawdę wszystko  się zmienia, chociaż nic się nie zmieniło, albo nic się nie zmienia, chociaż tyle się zmieniło, względnie: wszystko się diametralnie pod każdym względem zmienia, ale wtedy to już że ho. To się odnosi do tu i teraz oraz niedaleko i wkrótce.

W szerszym sensie nic jest i tak zawsze na horyzoncie, który przecież kiedyś przestaje oddalać się wraz z ruchem obserwatora naprzód. Wtedy pewnie coraz dokładniej widać detale tego, co się ma przed sobą, i całokształt tego, co się ma za plecami, o ile można się w ogóle odwrócić. Tak czy inaczej ta świadomość nie jest, przypuszczam, specjalną niespodzianką, i niewiele niby zmienia, ale znowu: niewiele zmieniając, wiele zmienia i tak dalej. O ile dalej… Oczywiście, nie przesadzajmy, mrówkodzik jest o wiele za ruchliwy jak na kamień nagrobny, co nie znaczy, że nie kuśtyka niekiedy mementem, pokwikując epitafiami, choć przecież często bryka skocznie i – zachowując wszelkie (czy aby?) proporcje – z fantazją.

Na żywym dziku nie da się podzielić skóry, z czego wypływa tyleż otucha, co zwątpienie. Nie dziwne, że te także są nierozłączne, skoro są dwustronnym żądłem tego samego błędu.  Są zabawkami Oczekiwania, które wyrastało w rodzinie patologicznej. Jedną siostrą Oczekiwania jest bowiem Nadzieja, drugą – Obawa. Obie po przejściach z systemem edukacyjnym, na koncie z wyrokami za poważniejsze przestępstwa. Za ojca mają Brak (nie był notowany), ale są z różnych matek: Nadzieję wykarmiła Ułuda (puszczała się i handlowała prochami), a Obawę – Wątpliwość (myślała, że jest cnotliwa, ale to jej nikt nie chciał, żyła więc z szantażu); możliwe, że obie były, jak zwykle, pod wpływem i stąd niezrównoważenie potomstwa. O matce Oczekiwania wiadomo niewiele. Niektórzy twierdzą nawet, że było podrzutkiem do okna życia i nie poznamy jego prawdziwych rodziców, wiadomo nam za to o surowym, acz niezbyt konsekwentnym wychowaniu, jakie otrzymało w rodzinie, która je przyjęła i, co ważniejsze, którą ono uznało za własną.

Jak do tego doszło? Co się wtedy działo? Co będzie z nim dalej? Na razie daruję sobie odpowiedź, chociaż daruję sobie to nie jest chyba, nomen omen, najszczęśliwsze sformułowanie.

Podsłuchiwałem randkę dwóch kolesi w pubie. Byli umiarkowanie nietrzeźwi. Oto co zanotowałem.

*

– Czemu ust nie otwierałeś?

– Co?

– Musi być jakiś powód, że ust nie otwierałeś.

*

– Dlatego się jeszcze do ciebie nie dobieram, bo postanowiłem się zmienić.

*

– Nie porównuj mnie do jakiegoś Adama, którego nie znam.

 

– Wiedziałem, że w tym temacie wypomnisz mi to pytanie.

– Skoro się spodziewałeś, że ci „wypomnę”, to poniekąd dobrze – bo to znaczy, że zaczynasz czuć mój sposób myślenia i komunikowania się.

– Ok, ok, ok. Ceterum censeo masz ładne perfumy.

Groziła, groziła przy okazji przedpoprzedniej książki, aż wreszcie przeszła do czynów. W redakcji ostatniego przekładu napotkałem dwa opisy wprowadzonych  zmian (obok siebie):

Usunięto: jej… psa…

Usunięto: łyżeczką

– Świat się kończy. Śpię w nocy, wstaję rano, i pracuję w dzień. Prawie nie piję. Prawie z nikim, z jednym zasadniczym wyjątkiem, się nie spotykam. Niebywałe.

– To jest odrażające.

– Na swoje usprawiedliwienie dodam, że się wczoraj upiłem!

– Winem?

– Tak.

– W samotności?

– Tak.

– To się nie liczy. I jeszcze cię pogrąża.