Archives for posts with tag: znajomy

– A to co za pluskwiak?

– Gdzie? Tam pod ścianą stoi?

– Na ścianie wisi.

– Aaa, mówisz o tym obrazie. A ja myślałem, że mamy tu wspólnych znajomych.

– Porozmawiam z nią, wiesz, zawsze lepiej się dowiedzieć prywatnie, wprawdzie to nie rodzina, ale znajomy…

– Po mieczu?

– Co po mieczu?

– No, znajomy po mieczu?

– A ja nie wiem, czy ja tam mam miecz czy kądziel…

Vinylek stoi ze znajomym i słucha ulicznych grajków.

– O, Let it be.

– Chodź, idziemy.

– Nie lubisz Bitelsów?

– Nie lubię artystów…

Stoję sobie smętnie w klubie, nie spotkawszy jeszcze akurat tego wieczora nikogo znajomego. Na kanapie nieopodal siedzi niebrzydki, ale nieco groźnie wyglądający chłopak w stylu dresowatym (z tych, co oczy może oderwać trudno, ale do domu by się takiego nie zabrało). Zerka na mnie ze dwa razy bez zainteresowania, coś tam klika na telefonie. Po trasach jego wzroku widać, że zdecydowanie bardziej niż rówieśnicy interesują go dojrzalsi mężczyźni.

Po paru chwilach podchodzi do mnie starszy ode mnie o dobre trzydzieści lat względnie bliski znajomy, którego pojawienie się jest zwykle gwarancją, że nie będę się nudził, że będzie można porozmawiać ciekawiej i poważniej niż to zwykle w klubach. Witamy się niezbyt wylewnie; można by pomyśleć, że się nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Chyba pyta mnie, czy mam ochotę się czegoś napić. Sam pija głównie koniak, najchętniej w imponującym pękatym kieliszku, o ile mają taki na barze. Rozmawiamy przez moment półgłosem.

Chłopak z kanapy obserwuje. Zanim oddalę się ze znajomym ku barowi, patrzę mu na krótko w oczy i po raz pierwszy widzę w nich coś na kształt zainteresowania. Nie, nie zainteresowania. Solidarności. Znużonego zrozumienia.

– Można być prostytutką z zamiłowania, ale on był kurwą z premedytacją.