Archives for posts with tag: życie

Rozmawiamy o preludium chorałowym z Orgel-Büchlein (BWV 644), opartym na kantacie BWV 26: Ach wie flüchtig, ach wie nichtig.

– Rozumiesz tytuł?

– Nie bardzo.

Nichtig pochodzi od nicht, czyli znaczy: „żaden, nędzny”, a flüchtig chyba od Fluch – „przekleństwo, klątwa”.

– Kojarzę! „Verfluchte Juden”!

————————————————————–

Notabene: myliłem się. Flüchtig pochodzi od Flucht – „ucieczka”, czyli znaczy „uciekający, przelotny”. Chodzi, oczywiście, o marność życia, te sprawy. A preludium można, warto posłuchać, trwa niecałą minutę, a tworzy idealnie zamkniętą całość.

– Zdjęcia oglądamy z taką myślą: jeszcze żyje, albo raczej już umarł.

[Dzisiaj specjalne a/varia, w całości z demotywatorów. Zainspirował mnie ten filmik –  najodważniejsi mogą nie wyłączać głośników. Ortografia, a zwłaszcza interpunkcja, zgodne z oryginałem.]

Serce…

…ma swoje ręce, których rozum nie zna

Głównym źródłem cierpienia

są wspomnienia.

*

Życie i czas

Nie otrzymujemy krótkiego życia, lecz takim je czynimy.

Nie brakuje nam czasu: lecz trwonimy go.

*

Stracić Przyjaciela.

tylko jeden samobójca więcej…

*

gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie wart[o]

z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto

*

Nikt nie lubi przegrywać

ale czasem porażka daje nam więcej niż samo zwycięstwo… (!)

*

Niestety, już dawno

zamieniono miłość do ludzi, miłością do kasy…

*

Przyjaciel jest po to, by płakać razem z Nim,

a nie przez Nich

*

Nie gorąca krew, a…

…chłód psychiki to atut.

*

Ważne by nie mrugnąć, patrząc w oczy wroga…

Idź za ciosem, bo życie tak wymaga…

*

Słowa

piękne nie są prawdziwe, prawdziwe nie są piękne

*

Prawdziwy mężczyzna

Przyjmie słowa krytyki do serca. Awantury są dla tchórzy, bojących się znać

prawdę

*

To nie odwaga przed śmiercią

a strach przed życiem

– To za co wypijemy?

– Za zdrowie?

– Za życie?

– To za co?

– Za późno.

*

– Dobry wieczór. Jesteś tutaj sam?

– Nie, jestem przejazdem.

*

– Idę sikać. Zostawiam piwo. Możesz mi wrzucić pigułkę gwałtu.

– Ale to ty chcesz gwałcić?

*

– Nie wiem, jak mam z tobą rozmawiać.

– Dobrze, to może zaczniemy od seksu.

*

– Ładnie pachniesz, co to?

– Nie wiem, spytaj mojego faceta, będzie wiedział.

– Czym on pachnie?

– Trenerem?

*

– Taki, kurwa, life.

– No chyba death.

Pod koniec życia popełnił samobójstwo.

[Tajny D. o Henrim Montherlancie]

– Ziew. Zaraz zemdleję. Lepiej pójdę spać. Za 3 h muszę wstać i będę wyglądał jak trup. A niestety czuł się jak żywy.

Skoro już o tym nie ma mowy, to pomieszczam specyficzny madrygał Gesualda, wraz z tłumaczeniem własnym.


Moro, lasso, al mio duolo,
E chi può dar mi vita,
Ahì, che m’ancide e non vuol darmi aita!

O dolorosa sorte,
Chi dar vita mi può,
Ahì, mi dà morte!

Konam znużony wśród bólu,
A ten, co me życie ma w mocy,
Zabija mnie, skąpi pomocy.

O, mój bolesny losie,
Ten, co mógłby dać życie,
Ach, tylko mi śmierć przynosi.

Właśnie, to skoro o podsumowaniach mowa (pół żartem, bardziej serio). Długi wstęp. Śpiewać zaczynają po drugiej minucie, jakby co.

I’ vo piangendo i miei passati tempi
i quai posi in amar cosa mortale,
senza levarmi a volo, abbiend’ io l’ale
per dar forse di me non bassi essempi.

 Tu che vidi i miei mali indegni ed empi
Re del cielo, invisibile, immortale,
socorri a l’alma disviata e frale,
e ’l suo defetto di tua grazia adempi;

 sì che, s’io vissi ’n guerra ed in tempesta,
mora in pace ed in porto; e se la stanza
fu vana, almen sia la partita onesta.

 A quel poco di viver che m’avanza
ed al morir, degn’esser tua man presta:
tu sai ben che ’n altrui non ò speranza.

[Petrarca, CCCLXV]

Idę i płaczę nad swym dawnym życiem,
Które oddałem miłości na świecie,
W lot się nie wzbiłem, mając skrzydła przecież,
By się pokazać godnym należycie.

Ty, któryś widział me niegodziwości,
O niewidzialny, wieczny niebios Królu,
Ratuj mą duszę zbłąkaną wśród bólu,
Jej słabość pokryj pełnią łaskawości

Tak, bym umierał w spokojnej przystani,
Przeżywszy burze i wojny; i  niechaj
Po próżnym bycie dobry kres nastanie.

W tej resztce życia, w ostatnich oddechach,
Gdy śmierć przybędzie, racz mi dać swe ramię:
W tobie jedynej nadziei pociecha.

[tłum. mrówkodzik]

I życzę ci, żeby najbliższy rok przyniósł ci to, czego ci brakuje.

A ja tobie, żeby ci niczego nie brakowało.

– A co słychać u twojego byłego?

– Ja poszedłem w karierę, a on w życie.

Chinglish i Singlish bawią, uczą, smucą i tuczą niezmiennie od lat. Powynajdywane z Wiewiórem.