Archives for posts with tag: Sokrates

– Zobacz, jak się nazywa ta miejscowość!

– Roffofyca!

– Tiaa, nauka dykcji, lekcja minus piąta.

– Bo ja pfecief mówię pfef dwa robaki.

– Jak ten, co sobie wsadzał kamienie do ust.

– Ten taki, no, Sokrates?

– Fokratef nie.

– Demostenes!

– Demoftenef. A nie Damoklef?

– Damokles to sobie wsadzał miecz!

Przy zamawianiu jedzenia nocą w barze zwracają się hr. Roletti i ord. Podtworecka do Jovanki Krajstovej:

– A wiesz już, co jesz?

– Wiem, że nic nie jem.

Oglądałem jakiś amerykański film katastroficzny. Amerykanie zaś oglądali w nim rosyjskie wiadomości w TV. Nadawano z Nowosybirska. Pojawia się na ekranie mapa z rosyjskimi napisami, a pośrodku tajemnicze miasto… Новосйойpск. Dla kogoś, kto ni w ząb nie zna rosyjskiego faktycznie wygląda optycznie podobnie do Новосибиpск. Ptaszek nad „й” można wziąć za „и” z ozdobnikiem na górze, podobnie „б” wygląda trochę jak „õ”, też ozdobione tyldą niemającą większego znaczenia. Ale aż nie chce się wierzyć, że w filmie o gigantycznym budżecie nie znalazło się 50 dolarów na konsultacje czegoś takiego. Chociaż pewnie rzecz w tym, by wiedzieć, że coś wymaga konsultacji… Wiedzieć, że się nie wie. Jak ten filozof, no, yy… Platan.