– Jak tam?

– Smutno trochę.

– Dlaczego smutno?

– A nie wiem. Taki wynik odczuć mam.

– Wynik odczuć. Czyli takie wypadkowe samopoczucie?

– Wypadkowe to dobre określenie. Po wypadku.

 

 

1. Wypróżnienie okiem świadomego życia

Urodzony optymista,realista .Bywam uparty ale tylko po to by móc coś znaczyć w tym zwariowanym świecie,żyje według swoich reguł i szanuje swój czas, zmieniam się jak i zmienia mnie życie ,moje wybory kształtują mnie,przed siebie patrze okiem świadomego życia, nie gniewam się na ludzi nie chowam się i i nie rozczulam i tym bardziej chować urazy nie potrafię co było to było , skupiam sie na tym co mi życie przyniesie dziś, chcąc budować samego siebie buduje kogoś tym co mam a to coś czego nie dostaje się od tak ,kocham sport jak i on kocha mnie to coś bez czego nie potrafię żyć to moment kiedy jestem silniejszy niż kiedykolwiek bo to daje mi siłę by móc żyć by móc cieszyć się tym wszystkim co mi dziś pozostało niezabrane to jak woda we mnie ,wnętrzu komórki mnie a dzień po dniu wypróznia i wyciska po to by móc na nowo mnie umocnić. Hiihoo heheee

2. Au t oceń zur@

Cze kam na konkretne jebdni3 ceela szmatu i kurwy

3. Moja dusza się nie rusza, ale wstaje z kolan

ŻYCIE ŁAMIE NAJSILNIEJSZYCH
RZUCAJAC ICH NA KOLANA
ŻEBY UDOWODNIC ,ŻE MOGĄ WSTAĆ
*słabych nie rusza,
ponieważ oni i tak spędzają życie na kolanach

4. Al(e)chemia

Opowiadanie o sobie nie jest ani łatwe, ani nie sprawia mi żadnej przyjemności. Wydawać by się mogło, że gość, który lubi gadać, uwielbia chwalić się osiągnięciami, wykształceniem, zainteresowaniami i kupą informacji, które nikogo specjalnie nie interesują. A jest dokładnie odwrotnie. Bo, jak się okazuje, między arogancją i skromnością może być chemia. I jest.

5. O sobie w trzeciej osobie (jak Cezar)

Artysta grafik z dyplomem magistra. Jazz determinuje jego życie. Ostatnio wciąga go świat tanga, improwizuje, ale dalej uważa, iż nie umie tańczyć. Początkujący palacz skręcanego tytoniu. Poeta duszy.Trudny charakter do wytrzymania, więc na dłuższą metę uzbrój się w cierpliwość. Gadulstwo jest jego mocną stroną, co wychodzi mu często tak na dobre jak i na za złe. Ma swój mroczny świat i za nic nie zechce go opuścic. Łatwo się przywiązuje. Niedzielny śpioch, który z chęcia nie wychodziłby z łóżka i najchętniej przespał w nim całe swoje życie. Typ wędrowca po górach. Zodiakalny strzelec. Jego imię znaczy tyle co święty, znakomity i doskonały, ale ani znakomity ani doskonały nie jest, a świętości szuka w codziennej prozie życia. Poszukuje odważnych i zwariowanych na punkcie swoich pasji ludzi.

6. Bo Mnie Irytują

Jestem złośliwy, sarkastyczny i niegrzeczny w stosunku do tych, którzy:
– nie czytają profilu
– wyłudzają fotki
– są gawędziarzami erotomanami
– mają zbyt wysoką wartość BMI

7. Czy się stoi, czy się leży, lustro/cisza się należy

Artysta życia niosący piękno. Istnienie bawiące się iluzją.
Szukam świadomej zabawy oraz pięknych luster.
Myślę, że jestem z tych, którym należy się cisza i samotność. Bycie z kimś tylko czasami na krótko.

8. Pizza Boryny

Jestem zwyczajny, „swojski” w dobrym tego słowa znaczeniu, szczery, bezpośredni.

9. Heteroliberalizm na propsie

Nudzi mnie pozerstwo, życie na pokaz, próżne udziwnianie rzeczywistości, otoczka lgbt, homokonserwatyzm i inne triki tego środowiska mające na celu postawić samego siebie ponad innymi.

10. Powieść o różnych

Trochę nie pasuję do świata nakreślonego w w tej powieści.

11. Maść na porost osób

Napisz, rośnie dowiesz

12. Odliczanie trwa

proszę mnie nie wkurwiać to wszyscy będą bezpieczni
nie wiem co tu robię i generalnie jak nie znajdę miłości mojego życia w jakiś tydzień to nara

13. Net worth

Myślę. Definiuję. Jestem.
Specyficzność zgodna z siecią wartości :)

14. Za to jest poezja <3

Tak, jestem realny.
Oral w obie strony.
Jesteś zainteresowany?
Zapraszam do rozmowy.
Mam prawo decydować z kim się spotykam.
Ty też. Nie ma tu filozofii.

– Czujesz te lipy? Pachną jak szalone.

– Przy ich zapachu wstyd mi moich perfum.

 

Dolina, dolina, kamenný chodníček,
kde je naša verná láska, švarný šuhajíček?

Šuhajova láska, a moja sloboda,
naše verné milovanie ako v koši voda.

[tekst ludowy]

*

Dolina, dolina, dróżka z kamykami;
gdzie jest nasza wierna miłość, piękny ukochany?

Kiedy on mnie kocha, znaczy: jestem wolna;
A uczucie nasze wierne – to jak w koszu woda.

[tłum. mrówkodzik]

– What’s that bird singing? Do you recognize?

– Here? It’s no nigthingale, and not the lark.

– Maybe a blackbird, but an early one.

– To, co mnie kiedyś strasznie podniecało, już mnie nudzi, dlatego od kilku miesięcy to ja jestem na górze.

– Dla mnie to całkiem naturalny rozwój spraw.

– No, nie jestem do końca przekonany. Kumpel mi napisał, że te sprawy seksualne idą już o tyle za daleko, że kolejnym etapem będzie posadzenie sobie w penisie rzeżuchy.

– Toż to czysta natura, bio-eko i w ogóle!

– Chapanie takiej dzidy to czysta eksplozja weganizmu.

– No, i wtedy nie ma kanibalizmu.

– I wszyscy szczęśliwi.

– I bozia nieobrażona.

– Matkobosko, czyli geje mają przewagę nad hetero!

– Nadmierne przywileje. I jeszcze im mało!

 

– I co, wiesz już, co złego jest w słowie „Murzyn”?

– Tak. To że w ogóle o to pytałem.

– To dziwne uczucie patrzeć na kolesia w filmie bezkostiumowym sprzed iluś lat i mieć świadomość, że teraz wygląda już z pewnością kompletnie inaczej albo w ogóle nie żyje.

– Cóż, gwiazdy porno są jak wszystkie inne gwiazdy, których światło przebywa miliardy kilometrów, zanim do nas dotrze: patrzysz na nie jeszcze długo po tym, jak przestaną błyszczeć.

– I co, nic nie wyszło czy pojawiła się jakaś nic porozumienia?

– Między „nic” a „nić” jest cienka linia.

– A dokładniej kreska.

– No to jest szansa, że się zwąchają.

– Wooow!

– Co wow?

– Ty to powinieneś oddać twarz do banku spermy!

– A od czego jest pediatria metaboliczna?

– Pomaga, jak masz dziecko, którego nie możesz strawić…?

 

– I jak się masz po tych operacjach oczu?

– Teraz to ja wszystko widzę. Mógłbym odrzucić kule i iść!

 

 

 

Булат Окуджава – Песенка o моей жизни

А как первая любовь – она сердце жжет.
А вторая любовь – она к первой льнет.
А как третья любовь – ключ дрожит в замке,
Ключ дрожит в замке, чемодан в руке.

А как первая война – да ничья вина.
А вторая война – чья-нибудь вина.
А как третья война – лишь моя вина,
А моя вина — она всем видна.

А как первый обман – да на заре туман.
А второй обман – закачался пьян.
А как третий обман – он ночи черней,
Он ночи черней, он войны страшней.

 

Bułat Okudżawa – Piosenka o moim życiu

Pierwsza miłość to – krew, co w sercu wre,
Druga miłość wprost do tej pierwszej lgnie,
Trzecia miłość to klucz, co w zamku drży,
I walizka w dłoń, i trzaśnięcie drzwi.

Pierwsza wojna to strony dwie bez win,
Druga wojna to wina jednej z nich,
Trzecia wojna – dziś winien jestem ja,
Winien jestem ja, każdy prawdę zna.

Pierwsze kłamstwo jest jak poranne mgły,
Drugie kłamstwo jest jak pijany wid,
Trzecie kłamstwo jest czarniejsze niż noc,
Straszniejsze niż noc i niż wojny mrok.

[tłum. mrówkodzik]

– A kiedy przyjdzie także po mnie / Masarz Prostaty purpurowy,  / by mi przez dupę wejść do głowy, / To będę jasny i gotowy.

– No, domyślam się, ze raczej jasny niż zwarty.

– Dużo zależy od masarza, w sumie.

– Najgorsi są dogmatycy.

– I to nawet nie ci na tyle twórczy, żeby samemu jakieś dogmaty wymyślać i propagować, tylko ci, którzy bezmyślnie powtarzają po innych.

– Kartezjusz się w grobie przewraca.

– Przewraca? On już w kilku krajach tunele metra wywiercił!

 

Muss ich dich meiden,
und darf nicht minnig
mein Gruss dich mehr grüssen;
sollst du nun nicht mehr neben mir reiten,
noch Met beim Mahl mir reichen;
muss ich verlieren dich, die ich liebe,
du lachende Lust meines Auges:
ein bräutliches Feuer soll dir nun brennen,
wie nie einer Braut es gebrannt

– Nie dość, że miałeś grzywkę, to jeszcze jakieś takie spodnie trzy czwarte.

– Taka była moda.

– I jeszcze chodziłeś z torbą!

– A z czym miałem chodzić?

– Z godnością!!!

 

 

– O, są nawet place zabaw dla bąbelków. Tuż pod oknami tych domków wypoczynkowych.

– Coś potwornego. Biedni rodzice nie mają się gdzie schronić przed swoimi pociechami.

– Przeciwnie! Taki plac zabaw to dla mamuś idealne rozwiązanie. Mogą puścić dzieci luzem, a same pogadać w spokoju.

– A że wszystkie mają do powiedzenia mniej więcej to samo, to kiedy jedna mówi, to druga, słuchając, też ma wrażenie, że mówi, i spływa na nią błogość. Prawie taka, jak przy kieliszku białego wina na śniadanie.

– Albo mówią wszystkie naraz, tak jak przecież najbardziej lubią, i żadna nic nie traci, bo mówią to samo, i każda jest szczęśliwa, bo może się wygadać!

– Tylko czasami zapada chwila niespodziewanego milczenia i na moment uświadamiają sobie, że wewnątrz są martwe.

Liczba stron w książce – 60

Cena okładkowa książki – 24 zł

Opis wydawcy „Kolejna niezrozumiała książka najbardziej niezrozumiałego ze współczesnych autorów” – bezcenny

 

– Co ja czytam. Balzak: Piotrusia. Skąd tłumacz wziął ten infantylny tytuł?! Pierrette to nie jest zdrobnienie, tylko forma  żeńska od imienia Pierre, tak jak Antoinette od Antoine’a.

– Czyli po polsku „ta Piotra”? Brzmi dziwnie. Ale Piotrusia brzmi co najmniej równie dziwnie! Mógł po prostu zostawić Pierrette i już.

– Najwyraźniej nie mógł. Widzę albowiem, iż Histoire de Gil Blas przetłumaczył jako Przypadki Idziego Blasa.

– Ta, chyba Idziego-dziadziego.

– Dziadziego-dzidziego.

– To już są chyba przejawy jakiejś demencji, cofki w rozwoju.

– Kiedy on to w ogóle tłumaczył?

– Jedno i drugie w latach pięćdziesiątych.

– Ale XIX wieku, prawda…?

– Nie, XX wieku. A sam był koło czterdziestki.

– Ciekawe, jak mówił o Marii Antoninie…

– Marysia Tosia?

– Mosia Tosia?

– Misia Pisia?

– Mmmu mmmu, pi piii!!!