– Znowu pomazali portret Baumana na Gdańskim. Może to komuś zgłosić…?

– Ja bym nie zgłaszał. W końcu nie bez powodu ta galeria nazywa się „Witamy w domu”.

– Co się ktoś wypowiada, to musi zaznaczać, że u nas to jest naj. Jak wystawa we Wrocławiu, to jedna z najstarszych na świecie. Jak tor wyścigów, to jeden z najpiękniejszych…

– Ciekawe, czy Polska zwyciężyłaby w konkursie na najbardziej polską Polskę.

– Nie. Pierwsze miejsce zajęła już Białoruś.

 

– Ja kiedyś dostałam gratis w aptece gigantyczne majciochy z poliestru. Przynajmniej damskie były.

– Może one były jakies specjalne, że ortopedyczne albo przeciwzakrzepowe, czy przeciwjakieśtam, tylko ty ich nie doceniłaś?

– Chyba antykoncepcyjne były. Taki poliestrowy pas cnoty.

Memento, homo – jak się domyślam: quia pulvis es. Nie powiem, rad bym się dowiedział, jaki proszek ci narodowcy wciągają…

– Pamiętaj, geju, że w proch się obrócisz

– No, z czego, jak z czego, ale obracania się przecież słyniemy!

– Przepraszam.

– Ale za co?

– Czkawka.

– E tam, są gorsze rzeczy niż czkawka.

– Na przykład jakie?

– Muzeum Historii Żydów Polskich.

– Zawsze jak słyszę o genialnych polskich wynalazkach i odkryciach sprzed lat, to mam ochotę zapytać: bardzo pięknie, ale co było z nimi rok później, pięć lat później? Wykorzystano to? Zdyskontowano?

– To jak z rakiem. Za wyleczonego uważa się pacjenta, który przeżył co najmniej pięć lat.

– Jak to jest, że nawet kiedy mowa o największych osiągnięciach tego narodu, wcześniej czy później kończy się na śmiertelnych chorobach…

 

– Przyszła paczka z apteki. Chcesz zobaczyć? Jest ciekawostka.

– Jakaż, ach, jakaż?

– Mleko w proszku. Dla niemowląt.

– Zamawiałeś?

– No skąd! Chyba taki gratis. Kiedyś dali mi fajny ziołowy sprej do nosa, inny razem krem do rąk, a teraz to.

– Może jak zobaczyli, że kupujesz żel intymny i kosmetyki, to pomyśleli: aha, ona się będzie upiększać, on będzie smarować, i będą dzieci!

– Tak czy siak trzeba coś z tym zrobić. Oddać komuś?

– Oddajmy. Ale komu? I jak mu to dasz? Przecież jak ktoś ma dziecko takich rozmiarów na to mleko, to siedzi w domu i nie wychodzi.

– Może kiedyś się akurat tak złoży… A jaki to ma termin przydatności?

– Patrzę… Sierpień 2020.

– Jezusmaria, to to się teraz będzie rok w domu przewalać, zanim się zepsuje i z czystym sercem wyrzucimy!

– No, nie dograli tego. Skoro już robią program apteka+, to powinni do tego dorzucić mieszkanie+.

 

Rozdział w tłumaczonej powieści – 14 tysięcy znaków.

Szacowany czas do końca pracy – 30 minut.

Bohater, który w 2 ostatnich niepozornych, prozooptycznych akapitach zaczyna rapować, przez co ich przekład zajmuje 3 godziny – bezcenny.

 

– Niesamowicie uprzejmy ten kelner!

– Tak. A słyszałeś akcent?

– Coś jakby… Z Ukrainy?

– Tak. Kolejny miły Ukrainiec.

– Ech. Niedługo wszyscy najmilsi Polacy będą z Ukrainy.

– Na profilu Parady Równości piszą: „Kochane osoby, dziękujemy, że byliście i byłyście z nami”.

– Skoro „byliście i byłyście z nami”, to czy nie powinno być: „Kochane osoby i kochani osobowie”?

– A nie w odwrotnej kolejności? Bądź w odwrotnym kolejnościu?

Bądź lub bądzia, seksisto!

Lub albo luba, molestancie!

Albo czy też alba, gwałcicielu!

– Lub gwałcicielko!!!

 

– Jak się masz?

– Nie mam. Wyjścia.

 

 

– Ty, może nie wyrzucać tego pudełka po spieniaczu…

– A co z nim zrobisz?

– Nooo… Postawię na podłodze w rogu.

– Obok nieczynnej maszyny do szycia?

 – Tak! Koło pudełka po czajniku… Będzie taki kącik kawowy!

 

– Czy przypadki samogwałtu będą ścigane z urzędu?

– To prokuratorzy będą mieli pełne ręce roboty.

–  Myślę, że nie starczy rąk.

– Och, tyłu jest w tym fachu aspirantów.

–  Tyłu też, ale nie posuwajmy się za daleko.

– Samo podejrzenie wystarczy.

– Podejrzenie? A kto będzie podglądał?

– Bez podglądania. X doniesie, że Y zajmuje się ipsacją, i już go skazujemy. Bez dowodów i podpisu. Skądś to znamy, co?

– No. Tu mamy do czynienia z samomolestowaniem, więc samosąd jest jak najbardziej na miejscu!

–  A skąd wezmą armię ludzi, która będzie to ścigać?

– Army of Lovers!

– Niech zgadnę, karą wymierzaną przez Army of Lovers będzie z pewnością ukrzyżowanie…?

– A potem spuszczanie z krzyża.

 

– „Polska sercem Europy” – głosi plakat wyborczy jednego z kandydatów do PE. Dlaczego wszyscy się tak uparli na ten właśnie organ? Jest tyle innych narządów, które można by twórczo wykorzystać. Np. „Polska nerką Europy”. Albo „Polska wątrobą Europy” (pasuje? pasuje!). Bo że „Polska mózgiem Europy” by nie chwyciło, to jestem więcej niż pewien.

– Mi pasuje grasica. Polska grasicą Europy. To taki narząd, co ogólnie to raczej BYŁ, niż JEST ważny i osiągnąwszy szczyty swoich możliwości, popada w inwolucję, stłuszczenie i ogólną porutę.

– Ojej, co to za dźwięk? Wprowadzili w pociągach komunikaty po hebrajsku?

– Nie, to tylko rzęzi zepsuty głośnik…

– A twój mąż też zajmuje się literaturą?

– Nieee, on ma normalną pracę. Dzięki temu mogę być bezdzietną lambadziarą, która siedzi w książkach.

– „Jak tam wknd?” – pisze do mnie. Nie wiedzieć czemu, wypadły mu aż trzy „e”.

– E-e-e? Może akurat siedział w toalecie i mu wypadło.

 

– „Xanax – nie lękajcie się”, głosi rysunek autorstwa Ponuro Mi.

– Ikonograficzno-teologicznie ma to sens. W słowie XANAX są dwa krzyże (św. Andrzeja), jest ANA, ewidentny skrót od ANASTASIS – zmartwychwstanie, jest też pięć liter symbolizujących pięć ran Chrystusa, są trzy spółgłoski symbolizujące trójcę, dwie samogłoski symbolizujące dwoistą naturę Chrystusa oraz jedna spółgłoska nosowa symbolizująca boga w trójcy jedynego (nosowa, bo „[Pater] noster”). A ponieważ każde X to jakby dwie litery (KS), to daje w sumie cztery – tyle, ile cnot kardynalnych, a ogółem w całym słowie spółgłosek brzmieniowych siedem – tyle co grzechów głównych i ostatnich słów Jezusa na krzyżu. X jest również trzecią spółgłoską od końca alfabetu łacińskiego, co symbolizuje trzeci dzień wstecz, licząc od zmartwychwstania, czyli dzień wieczerzy pańskiej. Na deser zaś mamy wymowną sugestię, że prawdziwą alfą i omegą, początkiem i końcem, jest X, czyli KS, czyli ksiądz.

 

 

– W ulotce piszą, że przy stosowaniu acyklowiru i cymetydyny trzeba zachować ostrożność…

– E tam, to pewnie z ich strony zwykłe dmuchanie na zimno.

 

 

– Siostra Faustyna, gdy chora przebywała w szpitalu, po cichu chrzciła leżących tam nieprzytomnych Żydów.

– Fajnie mają ci katolicy…

– Dlaczego?

– Żaden rabin nie mógłby na podobnej zasadzie odprawić jej bat micwy, bo to wymaga czynnego udziału wiernej, a chrzest nie…

– No to pozostawałoby mu obrzezanie…