– Znasz taką markę kosmetyków jak MIYA?

– Co? Komu? Czemu?

– Mi. Ja. To znaczy dla siebie, sobie. Mi – ja.

– No, mija, wszystko mija. Czasu nie zatrzymasz.

 

Oto frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich miesiącach trafiano na mrówkodzika:

 

gdy ktos pomawia o zboczenia

szlachetne porno

stosunek z kobietom na całość

wspolzycie społeczne definicja

jak nazwać osobę która robi psoty

retro starsze mus porno

w lip-bicie fellatio wraz z bardzo przekonujący

sędzia penis

PTSD kościół

porno z węgorzem

opowiadania ero pies

rein durch feuer wasser luft und erde

film pornomhd lingua italiana

aktywni geje xl jarocin

cwel szuka cwela bdsm

fichte próba krytyki wszelkiego objawienia

lizbinki sikanie

lodkonogi

prazykwantel

nawigracja

dobro piczka

onomatopeja calus

parapetologia

chinka porwana i zgwalcona bez cenzury porno

najbardziej kręci mnie nauka

 

How strange their ends,
And yet how glorious,
Where each contends,
To fall victorious,
Where virtue its own innocence denies,
And for the vanquish’d the glad victor dies!

 

 

For Sion lamentation make
With words that weep
and tears that speak.

 

 

– Nie nazwałbym wyboru tych fragmentów Fidelia najszczęśliwszym.

– Wiesz, mieli mało materiału nagraniowego, więc z konieczności zamiast fragmentów wybrali ustępy…

– Marek Aureliusz to był cesarz-filozof. Też trochę mordował i podbijał, ale nie robił tego wyłącznie dla przyjemności, tylko ze stoickim spokojem.

– Po prostu wyręczał swoje ofiary w rozumieniu tego, że muszą umrzeć.

– Kojarzysz coś takiego jak judaizm reformowany?

– Hmm, to ten z prostowanymi pejsami?

– A po co tam idziesz?

– Jest jakaś impreza LGBT.

– Może od razu LGBTQIXYZWTF.

– BB CHEM.

– BDSM FF.

– CBT TT etc.

– ETC? A co to? Nie znam!

– „I tak dalej”!

– Niebezpiecznie tak jeździć do tych zachodnich miast, ciągle tam jakieś zamachy…

– Hm, gdybym już miał doświadczać skutków jakichś zamachów, to wolałbym w Brukseli albo Berlinie niż w Warszawie. Kwestia organizacji.

– Ale daj spokój, nie będzie u nas żadnych zamachów. Po co się wysadzać w Warszawie?

– Właśnie, przecież można wysiąść dopiero w Berlinie. A o czym gadacie?

 

– Gdybym był heterykiem, podrywałbym tę laskę.

– A ja gdybym był heterykiem, podrywałbym jej faceta.

 

– Berlioz powiedział, że Bach jest Bachem tak, jak bóg jest bogiem.

– E tam. Dla mnie Bach jest dużo bachszy niż bóg boski.

Ogólne zmęczenie i lekkie zmulenie – gratis pod koniec tygodnia i roku.

Towarzystwo podejrzanie atrakcyjnego kolesia, który sam z siebie do ciebie podchodzi – potencjalnie opłacalne.

Padające z jego ust stwierdzenie (po kwadransie rozmowy), że jest bez okularów i ledwo widzi – bezcenne.

W dwóch wykonaniach, oryginalnych w dwóch znaczeniach tego słowa. Pierwsze jest takie, bo nietypowe (z gitarą), a drugie – bo wierne oryginałowi (z fortepianem).

Iwona Hossa i Krzysztof Meisinger:

Elżbeta Szmytka i Levente Kende:

 

– Chłopcy, czas na emigrację, albo powiedzenie, że ktoś jest nagi.

– W tym kraju nikomu to nie przeszkadza. Mógłby być nagi choćby i do kości – i tak by to nikogo nie ruszyło. Albo wręcz jako kościotrup narodowy zostałby objęty specjalną ochroną i postawiony na piedestale.

– Wiesz co angielska prasa pisała o Sienkiewiczu? „What Wagner did for Germany in music, what Dumas did for France, […] the great Pole has achieved for his own country in literature.”

– Ty, oni zawsze pisali blurby. Oni nie tylko piszą, oni myślą blurbem!

– Ale jakie długie wtedy pisali! Teraz są coraz krótsze. Bywa, że nazwa czasopisma lub nazwisko krytyka są dłuższe od blurbu.

– Poczekaj tylko, wkrótce tytanom literaturoznawstwa z The Guardian albo NYT Book Review będzie wystarczał sam wykrzyknik albo serduszko.

– Kiedy zaczynała arię, to już nie mogłem doczekać się końca. Nie znając libretta, można by pomyśleć, że śpiewała o robieniu prania i myciu okien, tak to było poruszające.

– Jeśli to było mycie okien, to skrzypiącą myjką, a jeśli pranie, to w kiepskim proszku i rozchwierutanej pralce.

– Tak, jej głos brzmiał tak, jakby śpiewała w sąsiednim pokoju, za zamkniętymi drzwiami. Wszystkie moje koleżanki z zespołu. Wyszły po pierwszym akcie.

– <# Ups, to miało być serduszko, ale wyszło… Adekwatnie.

– Umówiliśmy się już na 25 grudnia.

– Ooo, to akurat na jorcajt Birgit Nilsson!

– Na taką okazję podałbym coś lekkiego, lecz wykwintnego. Może carpaccio z ogórka garnirowanego crème fraîche?

– Brzmi świetnie, a co to?

– Mizeria ze śmietaną.

 

 

– Patrz, nawet ładnie go wyrzeźbiła! A kto by podejrzewał panią o aparycji dmuchanej lali o tego typu zdolności.

– Nie oceniaj po okładzinie! To proste, że się na tym zna. Przecież siebie samą wyrzeźbiła!

– I namalowała. Wiem nawet dokładnie, co to za technika: silikon na desce.

 

 

– Mam totalnie nieobiektywny stosunek do symfoniki Brucknera.

– Nie musi być obiektywny. Mi zwykle wystarcza, żeby nie był czołobitny.

 

 

 

– Polexit, final fantasy.

– Rada Języka Polskiego zaleca używanie formy „Spierdpol”.