Archives for posts with tag: muzyka

– Muzykę napisał Ludwig van Beethoven. A słowa?

– Johann Gangbang von Goethe!

 

abonament na podcasty radia TokFM – 10 złotych miesięcznie

czas trwania audycji o socjologii muzyki – 35 minut i 46 sekund

badaczka, która nie odróżnia muzyki klasycznej od klasycystycznej – bezcenna

 

Мгновения

Не думай о секундах свысока,
Наступит время, сам поймёшь, наверное.
Свистят они, как пули у виска,
Мгновения, мгновения, мгновения.

Мгновения спрессованы в года,
Мгновения спрессованы в столетия,
И я не понимаю иногда,
Где первое мгновенье, где последнее.

У каждого мгновенья свой резон,
Свои колокола, своя отметина,
Мгновенья раздают кому позор,
Кому бесславье, а кому бессмертие.

Из крохотных мгновений соткан дождь,
Течёт с небес вода обыкновенная,
И ты порой почти полжизни ждёшь,
Когда оно придёт твоё мгновение.

Придёт оно большое, как глоток,
Глоток воды во время зноя летнего,
А в общем, надо просто помнить долг
От первого мгновенья до последнего.

Не думай о секундах свысока,
Наступит время, сам поймёшь, наверное,
Свистят они, как пули у виска,
Мгновения, мгновения, мгновения..

[Рoберт Рождeственский]

*

Mgnienia

Nie traktuj z góry mijających chwil,
Bo kiedyś przyjdzie czas – zrozumiesz pewnie;
Przy skroni śmiga niczym kuli świst
Za mgnieniem mgnienie i kolejne mgnienie…

Zlewają się te mgnienia w szereg lat,
Zlewają się te mgnienia w tysiąclecie,
I przyznam, że już czasem nie wiem sam,
Które ostatnie, a które z nich pierwsze.

Przyczynę swoją każde mgnienie ma
I swoje bicie dzwonu, swoje piętno;
Mgnienie przesądza, komu będzie żal,
Kto pozna hańbę, a kto nieśmiertelność.

Z mgnień niezliczonych jest utkany deszcz,
A najzwyklejsza woda cieknie z nieba;
I czekasz całe życie, dzień za dniem,
Czy wreszcie swego doczekasz się mgnienia.

A ono przyjdzie wielkie niczym haust,
Haust wody w lecie, które wre od słońca.
I nie zapomnij, że powinność masz,
Od pierwszych mgnień pamiętaj aż do końca.

Nie traktuj z góry mijających chwil,
Bo kiedyś przyjdzie czas – zrozumiesz pewnie;
Przy skroni śmiga niczym kuli świst
Za mgnieniem mgnienie i kolejne mgnienie.

[tłum. mrówkodzik]

Chyba nadeszła zimy pora

Wyspa na której bugenwille
Błyszczały kiedyś girlandami
Morzem Irlandzkim teraz płynie
Po niebie skrytym za chmurami
To moje miasto gdzie śpiewały
Ogrody chmarą barwnych ptaków
W rytm passiflory i agawy
Zarwało się runęło na dół

Przez ciebie widzę świat na opak
Chyba nadeszła zimy pora

Tamtego ranka wulkan wrący
Cały się skrzył radością życia
Dziś wieczór garbi się milczący
Wystygłą lawę szadź pokrywa
W moim miasteczku tropikalnym
Panował niezmącony spokój
Skąd zatem pomysł ten fatalny
By stworzyć inne pory roku?

Przez ciebie widzę świat na opak
Chyba nadeszła zimy pora

Skąd taki hałas skąd ta cisza?
Czemu stąd zabierają dzieci?
Co myśleć mam o transwestytach
Którzy się z okolicy zleźli?
Na co tak wyczekuje w deszczu
Ten czarny koń pod mymi drzwiami?
I skąd ten wiatr? Miłość odeszła!
A ty mi nic nie powiedziałeś!

Przez ciebie widzę świat na opak
Chyba nadeszła zimy pora

przeł. mrówkodzik

 

COVID = c1zm T5>7> ∨ °TVI9>1) + V st. + I st. + d2 + 1(8) + 9>

 

 

 

Una vecchia bretone
Con un cappello e un ombrello di carta di riso e canna di bambù
Capitani coraggiosi
Furbi contrabbandieri macedoni
Gesuiti euclidei
Vestiti come dei bonzi per entrare a corte degli imperatori
Della dinastia dei Ming

Cerco un centro di gravità permanente
Che non mi faccia mai cambiare idea sulle cose sulla gente
Avrei bisogno di
Cerco un centro di gravità permanente
Che non mi faccia mai cambiare idea sulle cose sulla gente
Over and over again

Per le strade di Pechino
erano giorni di maggio tra noi si scherzava a raccogliere ortiche
Non sopporto i cori russi
La musica finto rock la new wave italiana il free jazz punk inglese
Neanche la nera africana

Cerco un centro di gravità permanente…

*

Stara Bretonka w kapeluszu
z parasolką z papieru ryżowego i z bambusu
Odważni kapitanowie
I przebiegli szmuglerzy z Macedonii
Euklidejscy jezuici
Ubrani jak mnisi buddyjscy zmierzający
Na dwór cesarzy z dynastii Ming

Stałego środka ciężkości wciąż szukam
By nie zmieniać już zdania o rzeczach i ludziach
Jego potrzeba mi
Stałego środka ciężkości wciąż szukam
By nie zmieniać już zdania o rzeczach i ludziach
Over and over again

Na ulicach Pekinu nastały majowe dni
Dla żartu zbieraliśmy sobie pokrzywy
Nie znoszę rosyjskich chorów
Podróby rocka włoskiej nowej fali free jazzu i punku z Anglii
I czarnych dźwięków z Afryki

Stałego środka ciężkości wciąż szukam…

[tłum. mrówkodzik]

Liczba ukończonych kierunków muzycznych – trzy

Studia u autorki pracy Problemy konstrukcji skali osiągnięć pianistycznych jako metody obiektywizacji oceny wyników nauczania w procesie kształcenia pianisty – na koszt podatnika

Dyplom z wyróżnieniem u własnego ojca – bezcenny

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Wann geh’n wir nach Haus?
– Morgen wenn die Hahnen kräh’n,
Woll’n wir nach Hause geh’n,
Brüderlein, Brüderlein,
Dann geh’n wir nach Haus.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Wann geh’n wir nach Haus?
– Morgen wenn der Tag anbricht,
Eh’ end’t die Freude nicht,
Brüderlein, Brüderlein,
Der fröhliche Braus.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Wohl ist es Zeit.
– Mein Liebster tanzt mit mir,
Geh’ ich, tanzt er mit ihr,
Brüderlein, Brüderlein,
Lass’ du mich heut’.

–Schwesterlein, Schwesterlein,
Was bist du blass?
– Das macht der Morgenschein
Auf meinen Wängelein,
Brüderlein, Brüderlein,
Die vom Taue nass.

– Schwesterlein, Schwesterlein,
Du wankest so matt?
– Suche die Kammertür,
Suche mein Bettlein mir,
Brüderlein, es wird fein
Unterm Rasen sein.

————————————
Zob. A chtóz tam puka.

Рождество Твое, Христе, Боже наш,
возсия мирови свет разума,
в нем бо звездам служащии
звездою учахуся
Тебе кланятися, Солнцу Правды,
и Тебе ведети с высоты Востока.

Милый чё, да милый чё,
Навалился на плечё.
Да я милая ничё,
Я влюбился горячё.

Не ругайте меня дома,
Меня не за что ругать,
Мое дело молодое,
Мне охота погулять.

– Dmuchnij w butelkę. Co masz?

– Dominantę.

– A ja subdominantę.

– Czegóż więcej chcieć!

– Szesnastoletni Michał Bajor śpiewa piosenkę „Siemionowna” i wygrywa nią Festiwal Lizania Międzypośladcza Bratniemu Okupantowi w Zielonej Górze. Ale trzeba przyznać, że brzmi całkiem dojrzale.

– Nic dziwnego, że wygrał. Ludzie lecą na dzieci śpiewające nadspodziewanie dorosłym głosem i ten, nomen omen, rozdźwięk przesłania im resztę osądu. Jakby na aspekcie cyrkowym to przeżycie się kończyło.

– Bo ostatecznie na nim się kończy.

 

 

PSALM 94

1 O Lord God, to whom vengeance belongeth : thou God, to whom vengeance belongeth, shew thyself.
2 Arise, thou Judge of the world : and reward the proud after their deserving.
3 Lord, how long shall the ungodly : how long shall the ungodly triumph?
4 How long shall all wicked doers speak so disdainfully : and make such proud boasting?

5 They smite down thy people, O Lord : and trouble thine heritage.
6 They murder the widow and the stranger : and put the fatherless to death.
7 And yet they say, Tush, the Lord shall not see : neither shall the God of Jacob regard it.
8 Take heed, ye unwise among the people : O ye fools, when will ye understand?
9 He that planted the ear, shall he not hear? : or he that made the eye, shall he not see?
10 Or he that nurtureth the heathen : it is he that teacheth man knowledge, shall not he punish?
11 The Lord knoweth the thoughts of man : that they are but vain.
12 Blessèd  is the man whom thou chastenest, O Lord : and teachest him in thy law;
13 That thou mayest give him patience in time of adversity : until the pit be digged up for the ungodly.
14 For the Lord will not fail his people : neither will he forsake his inheritance;
15 Until righteousness turn again unto judgement : all such as are true in heart shall follow it.

16 Who will rise up with me against the wicked : or who will take my part against the evil-doers?
17 If the Lord had not helped me : it had not failed but my soul had been put to silence.
18 But when I said, My foot hath slipt : thy mercy, O Lord, held me up.
19 In the multitude of the sorrows that I had in my heart : thy comforts have refreshed my soul.
20 Wilt thou have any thing to do with the stool of wickedness : which imagineth mischief as a law?
21 They gather them together against the soul of the righteous : and condemn the innocent blood.

22 But the Lord is my refuge : and my God is the strength of my confidence.
23 He shall recompense them their wickedness, and destroy them in their own malice : yea, the Lord our God shall destroy them.

Glory be to the Father and to the Son and to the Holy Ghost. As it was in the beginning is now, and ever shall be, world without end. Amen.

*

Boże, któremu pomsta należy sprawnie,
Okaż wszytkiemu światu władzą swą jawnie
Ockni się, sędzia wiecznej sprawiedliwości,
A ludziom hardym zapłać ich wszeteczności!

Długoż, o wieczny Boże, ludzie zuchwali
Na szczęście tak bezpiecznie będą kazali?
Długoż się swym łotrostwem będą chlubili,
Którzy wstyd i cnotę swą na szrót puścili?

Twój lud trapią, dziedzictwo Twoje plądrują,
Gościa, wdowę, siroty nędzne mordują
I mówią: „Nie widzi Bóg; płonę nadzieje,
By miał rozumieć, co się na świecie dzieje.”

Uważcie to, szaleni, u siebie tedy,
A wy rozum, o głupcy, miejcie wżdam kiedy
Kto umiał ucho stworzyć i oko, temu
Jako być głuchym albo ślepym samemu?

Kto świat karze za jego wszeteczne sprawy,
Waszym złościam jako być może łaskawy?
Kto ludziom rozum daje, tenże człowieczy
Rozmyśl i skryte rady zna, że nie g’rzeczy.

Szczęśliwy, którego Ty uczniem swym liczysz,
Boże wieczny, i w swoim Zakonie ćwiczysz.
Taki w powszechną trwogę pokój uczuje,
Zaczem niepobożnemu dół się gotuje.

Abowiem swoich wiernych Pan nie opuści
Ani dziedzictwa swego szarpać dopuści;
Jeszczeć i sprawiedliwość będzie płaciła,
I najdzie się na świecie cnotliwych siła.

Kto na mię tak jest łaskaw i na me zdrowie,
Że się przeciwko grzesznym przy mnie opowie?
By mnie był Pan nie dodał sam swej pomocy,
Dawno bych już był w wiecznej pogrężon nocy.

By się namniej pode mną noga zachwiała,
Twoja mię łaska, Panie, wnet zadzierżała;
Jako mię barzo troski moje suszyły,
Tak mię wdzięczne pociechy Twoje chłodziły.

Spólnego nic przewrotni z Tobą nie mają,
Którzy prawem tyraństwo swe nakrywają;
Którzy przeciw cnotliwym praktyki kują
A niewinne nad prawo jawne skazują.

Panie, Tyś moja skała, Tyś mój obrońca;
Ty mnie strzec, jakoś począł, będziesz do końca
I oddasz niepobożnym ich nieprawości
A okrutni będą Twej syci srogości.

[tłum. Jan Kochanowski]

——————————————————

XIX-wieczny przekład Kazimierza Buczkowskiego tutaj.

 

et ero custos tuus quocumque perrexeris et reducam te in terram hanc nec dimittam nisi conplevero universa

quae dixi cumque evigilasset Iacob de somno ait

vere Dominus est in loco isto et ego nesciebam pavensque quam terribilis

inquit

est locus iste non est hic aliud nisi domus Dei et porta caeli

– Najntis to było złooo.

– A mnie tam polska muzyka lat 90. wprawia w trans.

– Mnie co najwyżej w transakcentację.

– Ta aria nazywa się „Du bist der Lenz”.

– Uczyłem się niemieckiego i znam pierwsze trzy słowa.

– W sensie?

– Du. Bist. Der.

 

– Mówi się, że po stosunku każde zwierzę jest smutne.

– Nieprawda. Zakochane można poznać po tym, że nie jest.

– Albo że jest podwójnie.

 

Quid sum tibi responsurus,
actu vilis, corde durus?
Quid rependam amatori,
qui elegit pro me mori,
ne dupla morte morerer.

[Arnulf z Lowanium (?)]

Cóż ci mogę odpowiedzieć
podły w czynach, z twardym sercem,
Jak za miłość ci odpłacę,
Skoro życie za mnie dałeś,
Bym podwójną okpił śmierć.

[tł. mrówkodzik]

– Partytura Billy’ego Budda jest jakaś taka dziurawa. Jak firanka i to jeszcze pogryziona przez mole.

– Ale to firanka od oficjalnego dostawcy jej królewskiej mości nader miłościwie mu panującej Elżbiety „Hajlowałam za młodu” II.

– Więc może to pozostałe corgi mu pogryzły nuty?

– A wiesz, że on to dziergał przez półtora roku?

– Z czego pewnie rok zajęło mu przebrnięcie przez opowiadanie Melville’a…

– W ciągu ostatniego miesiąca byłem na dwóch koncertach popowych. Wszystkich dwóch w moim życiu. Czy to już jest kryzys wieku średniego?

– A to jacyś nowi, supermodni wykonawcy?

– Nie, raczej tacy, co ich słuchałem 15–20 lat temu.

– Hm, to nie. Najwyraźniej kryzys wieku średniego przeskoczyłeś i od razu popadłeś w gerontofonię.  

– Czy to określenie na dziadowski gust do muzyki?

– Raczej na patologiczną nostalgię audialną. Ale w sumie to tak.

 

Wer meines Speeres Spitze fürchtet,
durchschreite das Feuer nie!