Archives for posts with tag: Polska

– „Politycy przemijają, a prawo ma długą pamięć”.

– Pamięć może ma i długą, ale rączki jak tyranozaur – bidne i malutkie. Przynajmniej wtedy, kiedy przychodzi do rozliczania zbrodniarzy i autokratów. Dowodzi tego przynajmniej ostatnie pół wieku historii tego kraju.

– Ale kiedy za byle co trzeba zmiażdżyć formalistyczną machiną obywatela, to wtedy prawo ma wielkie szczęki tyranozaura i nie waha się ich użyć.

– Takie dinozaury prędzej wymordują wszystkich dookoła i wyginą, niż ewoluują. Bo jaką mają motywację? Czego mają się bać? Do czego mają dążyć? Wszystko już mają.

– I na końcu zostaną karaluchy. Czyli sami obywatele, którzy i tak muszą sobie radzić, więc sobie jakoś radzą.

– Hm, to całkiem za pocieszająca wizja końca świata…

 

– „Konstytucja 3 maja” Matejki. Jak to u nas. Na obrazie ogólny bajzel, władca i biskup do konstytucji obróceni rzecz jasna dupami, a króla w wejściu do jego własnej katedry wita… zagramaniczna księżniczka.

1. Phi

arch amb veg post~ pop

2. Złota rączka, brunatne myśli

Podobno przystojny facet, ale nie mi to oceniać… Ja uważam się za zwykłego męskiego geja. Nie jestem żadną cipą, i sorry ale nie znoszę też takich typów.
Bycie gejem nie zwalnia nas z bycia facetem. Jak każdy normalny facet potrafię zrobić wiele rzeczy, remonty, drobne naprawy itp. Facet ma być facetem i potrafić wiele…

3. Gruszka na wierzbie będzie dodatkowym atutem

Szukam dominującego samca uległego w seksie.

4. Nieodparcie pociągająca poprawność

Moje ciało gładkie jak jedwab, słodkie jak bita śmietana, rozpływa się w ustach niczym mleczna czekolada. Źródło rozkoszy dla spragnionych ust na pustyni namiętności. Nie będziesz mógł oderwać wzroku, języka, ani kutasa… Dla Ciebie założę najlepszą białą koszulę. Jako symbol mojej czystości i niewinności, którą splamisz… godząc we mnie swoim twardym mieczem, rycerzu… Dla Ciebie pachnieć będę słodkimi brzoskwiniami, żebyś wgryzł swoje kły w soczysty owoc pożądania… Ale ostatecznie, to ja, wampir… wyssę* z Ciebie wszystkie soki.

*ta forma jest poprawna, a nie „wyssam”.

5. Żabie oko, łapki jeża, psi pysk i puch nietoperza, żądło żmii, łeb jaszczurzy, sowi lot i ogon szczurzy

Poznaj ( ogólnie Wrocław ) … nie rozmawiam z BEZRYJOZDJĘCIOWCAMI tak więc twarz w pierwszej wiadomości wyraźna nie czarno-biała i bez żadnych dodateczkow typu oksy maseczki do tych co trzeba zaskoczyć co mam zrobić zjeść kurwa węża? dotknąć językiem łokieć??

6. Siostro, rutinoscorbin w czopkach, szybko!

TYLKO OSOBY OD 18 DO 35 LAT RESZTA MNIE NIE INTERESUJE, TO SAMO TYCZY SIĘ Z NADWAGĄ I BEZ ZDJĘĆ I NIE WYRAŹNYCH.

7. Wołanie na odpuszczy

Nie szukam kolegów i przyjaciół bo mam ich wystarczająco. Szukam konkretnie poważnych osób.
Konkretnego. Związek jest niemożliwy romantyku od razu sobie odpuść.

8. Automatyczna sekretarka w kryzysie

Nie szukam nikogo ponieważ: TE OSOBY KTÓRE MI ODPOWIADAJĄ, TO JA IM NIE ODPOWIADAM, ZAŚ TYM FACETOM KTÓRYM JA ODPOWIEM, TO ONI MI NIE ODPOWIADAJĄ.

9. Wszelka maść (na szczury)

Jeśli już jesteś w jakikolwiek zainteresowany, to podziękuję:
– zaniedbanym (brudasom i wszelkiej maści pulchnym)
– gwiazdom, gwiazdeczkom i innym ciałom niebieskim myślącym, że świat kręci się wokół nich,
– szukającym sponsora,
– tych, co są na PREP i myślą, że on działa cuda- niestety, tak nie jest.

10. Przedwyborczy spleen

Co teraz oglądam/ostatnio oglądałem:
Zadzwoń do Saula (Netflix)
Nasza planeta (Netflix)

W co gram:
Wiedźmin 2: Zabójcy Królów
Icewind Dale EE

Czym/ kim jest Polska?
Hmmm…
Krajem/ społeczeństwem, który przegrał własną duszę.

11. Wyprzedzające uderzenie/uprzedzenie

Szalony
Szalej ze mna
?N I E odpisuje bez 3 fotek
?N I E odpisuje powyżej 30 lat lub 90kg
Jak masz niską samoocenę i musisz sie wyżyć na mnie to nie pisz

12. Definicja wykluczenia

przystojnego, inteligentnego, zabij mnie humorem i ciętą ripostą, najlepiej kogoś w podobnym wieku, ale nikogo nie wykluczam (ofc w ramach widełek 18–30 lat)

– Polski zimiok.

– A do tego pijany.

– Polski zimiok zwykle jest pijany.

– Ale czemu?

– Bo rzadko się myje. A jak zimiok sfermyntuje, to się zamienia w wódkie.

– From Wolska with lime… From Wolska with lice… From Wolska with lie…

– Czy możesz wyjaśnić, co próbujesz mi przekazać…?

– Próbuję napisać „From Wolska with love”, ale za cholerę nie chce mi się wstukać.

– Znowu pomazali portret Baumana na Gdańskim w galerii „Witamy w domu”. Może to komuś zgłosić…?

– A może lepiej nie zgłaszać? Niech będzie widać, jaki to dom.


AKTUALIZACJA: Ktoś zgłosił. Po prawej wersja po oczyszczeniu.

– Co się ktoś wypowiada, to musi zaznaczać, że u nas to jest naj. Jak wystawa we Wrocławiu, to jedna z najstarszych na świecie. Jak tor wyścigów, to jeden z najpiękniejszych…

– Ciekawe, czy Polska zwyciężyłaby w konkursie na najbardziej polską Polskę.

– Nie. Pierwsze miejsce zajęła już Białoruś.

 

– Zawsze jak słyszę o genialnych polskich wynalazkach i odkryciach sprzed lat, to mam ochotę zapytać: bardzo pięknie, ale co było z nimi rok później, pięć lat później? Wykorzystano to? Zdyskontowano?

– To jak z rakiem. Za wyleczonego uważa się pacjenta, który przeżył co najmniej pięć lat.

– Jak to jest, że nawet kiedy mowa o największych osiągnięciach tego narodu, wcześniej czy później kończy się na śmiertelnych chorobach…

 

– Niesamowicie uprzejmy ten kelner!

– Tak. A słyszałeś akcent?

– Coś jakby… Z Ukrainy?

– Tak. Kolejny miły Ukrainiec.

– Ech. Niedługo wszyscy najmilsi Polacy będą z Ukrainy.

– „Polska sercem Europy” – głosi plakat wyborczy jednego z kandydatów do PE. Dlaczego wszyscy się tak uparli na ten właśnie organ? Jest tyle innych narządów, które można by twórczo wykorzystać. Np. „Polska nerką Europy”. Albo „Polska wątrobą Europy” (pasuje? pasuje!). Bo że „Polska mózgiem Europy” by nie chwyciło, to jestem więcej niż pewien.

– Mi pasuje grasica. Polska grasicą Europy. To taki narząd, co ogólnie to raczej BYŁ, niż JEST ważny i osiągnąwszy szczyty swoich możliwości, popada w inwolucję, stłuszczenie i ogólną porutę.

– Znasz kogoś takiego jak Izaak Lewitan?

– Coś słyszałem. To był jakiś ukraiński malarz? Rosyjski?

– To był polski malarz. Popatrz. Namalował wierzbę. I wiochę. I błoto. To był polski malarz.

 

– Szkoda, że dzień żałoby narodowej w Polsce nie jest przynajmniej dniem wolnym od pracy.

– Jeszcze większa szkoda, że dzień pracujący w Polsce nie jest wolny od żałoby narodowej.

– Określanie Kościuszki mianem polskiego kompozytora romantycznego jest na wyrost – to jak powiedzieć, że Chopin to polski pisarz, bo zostawił po sobie listy, albo poeta, bo wpisał komuś rymowankę do sztambucha

– Chopin był malarzem, ty… Ty człowieku jeden! Nie znasz się! Tworzył obrazy dźwiękami malowane!

– WIERZBAMI MALOWANE MAZOWIECKIMI NA SERCACH NASZYCH TWORZYŁ!!!

– POLSKIMI wierzbami mazowieckimi…..! Jeszcze ktoś pomyśli, że francuskimi…

– Na francuskim to on bruku, paryskim, malował. W barwy narodowe malował, prasłowiańskie święte.

– No! Teraz to wszystko ma sens!

– Wiesz, bo żeby życie miało sens, to trzeba żyć dla idei! Dla JIDEJI!

– Dla DŻEDAJ.

– DżeDEJ. Na horom curke!

– Słyszałeś? W operce zrobili wystawę „Paderewski. Anatomia geniuszu”.

– Ta, raczej antynomia…

– Ech, gdyby tak w Polsce kręcono South Park… Powiedzmy pod tytułem Miasteczko Nowy Sącz. Pokazaliby z okazji kampanii prezydenckiej w Warszawie, jak Rafał Trzaskowski chodzi od drzwi do drzwi z duchem Geremka za plecami i gardłuje jakieś mediumiczne bajdy w stylu medium…

– A Patryk Jaki owszem, gardłowałby, ale w jakiejś toalecie miejskiej przy glory hole

Coś nas podkusiło, żeby wrócić do domu późnopopołudniowym spacerem przez Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Stare i Nowe Miasto. Idziemy.

Jakoś przed Bristolem pierwsza wystawa, jakby fragment torów kolejowych oklejony jakimiś brudnymi szmatami. Z opisu dowiadujemy się, że to szeroko pojęte Gloria Victis, i to pod patronatem podsekretarz stanu w MKiDN Wandy Zwinogrodzkiej (dobrze, że nie pod honorowym patronatem pani Joli z sekretariatu albo pana Edka z administracji). Parę kroków dalej kolejna wystawa, tym razem większa i bardziej błyszcząca, a zatem niewątpliwie znacznie bardziej atrakcyjna, coś o setnej rocznicy niepodległości, choć stylistyką glamouru z lat dziewięćdziesiątych pasowałaby raczej do trzydziestolecia transformacji. Niedaleko, po drugiej stronie ulicy, wystawa pod tytułem SOLIDARNI, trochę dziwnym, skoro poświęcona jest bynajmniej nie latom 80., tylko Marcowi ’68. Tablice pamiątkowe i krzyże z brzóz pod pałacem namiestnikowskim, klasyka. A zaraz dalszy ciąg wystawy niepodległościowej.

Kiedy myślimy, że już starczy tych wystaw, to przed Świętą Anną jeszcze spora wystawa o Janie Pawle II, dziwny tunel, na zewnątrz biały, wewnątrz czerwony, jakby jakaś macica Matki Polki, z której dobiegają sakramentalne słowa „…ziemi. Tej ziemi!”.

Zbliżamy się do Zamku królewskiego. Znad naszych głów dobiega jakiś furgot, hurgot.

– A to co znowu za dźwięk?

– Helikopter leci, patrz, tam.

– Uff. Bo już myślałem, że to z Zamku nadają odgłosy hitlerowskich nalotów…

– Nauka polska to substancja czynna i tej jest niewiele, resztę stanowi massa tabulettae.

– Massa tabulettae, albo wręcz paraffinum liquidum ad 100,0. Bo ciecz dostosuje się do każdych warunków naczynia. A jak wpływa na organizm spożycie parafiny, to wiadomo…

 

– „Zawaliliśmy, ale nie stać nas było na więcej” – bije się w piersi któryś tam piłkarz.

– Jak nie było stać, to po co było brać? To znaczy: grać. Jak kogoś ciągle nie stać, a mimo to ciągle bierze, to albo kradnie, albo się zadłuża. Zadłużeniu jednak można położyć kres – w którymś momencie bank nie udzieli kolejnej pożyczki. A za kradzież można pójść do więzienia.

– Całe szczęście Polska jest bogata, moralnie wyrozumiała, a sponsorzy cierpliwi, więc braniu, graniu i przegrywaniu nigdy nie będzie końca.