Archives for posts with tag: podryw

– Jej Perforacyjność pisze, że szykuje skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność organu.

– Jakiego organu? On swój członek męski chce podać do sądu?

– Nie, chodzi o organ administracyjny i dostęp do informacji publicznej. A dalej pyta z wyższością: „A jak wy spędzacie wieczór?”

– A, to podobnie. My również liczymy na to, że jakiś niedowidzący nastolatek dotknie nas po genitaliach.

– Fajni chłopcy dzisiaj byli.

– Ale co mi z tego, jak stoję za barem.

– No co, ja to chciałbym mieć taką pracę.

– W sensie jaką?

– Że pójdę do kibla i se pomarzę…

– Po ścianie?!

– Nie, o nich. Ale też.

– Byłem kiedyś na sztuce po portugalsku.

– Dlaczego?!

– Bo znajomy Portugalczyk mnie zabrał.

– A wiedział, że nie mówisz po portugalsku?

– Wiedział.

– Najwyraźniej chciał ci przez to powiedzieć, że nie na rozmowach z tobą mu zależy…

– A co tam z naszym maczo-kolegą?

– Podrywam go ostatnio intensywnie.

– Tak? A co w tym kierunku robisz? Nic nie mówiłeś.

– Bo nic nie robię.

– I to działa?

– Najskuteczniej. Wystarczy odpowiadać półsłówkami albo nie odpowiadać wcale i zaraz jest się gotów oświadczyć.

– A ty dzisiaj sam?

– Jak widać.

– Taki słomiany.

– No. I mogę kogoś tą słomą wypchać.

– Ciepło tu mają, zdejmę bluzę.

– Plus 100 do twinka.

– Do darmowego drinka?

– Aa, to na to samo wychodzi.

– Znowu wykazałem esprit d’escargot.

– Co to jest?

– Syndrom ślimaka. Polega na tym, że kiedy zbierzesz się w sobie, żeby do kogoś zagadać, okazuje się, że ten ktoś już wyszedł.

– Wyrywać mleczaki, znaczy się: lecieć na gimnazjalistów

– A mleczaki szybko się psują, jak wiadomo.

– Nooo… Im więcej słodyczy, tym głębsza próchnica!

 

 

 

– Gdybym był heterykiem, podrywałbym tę laskę.

– A ja gdybym był heterykiem, podrywałbym jej faceta.

 

Ogólne zmęczenie i lekkie zmulenie – gratis pod koniec tygodnia i roku.

Towarzystwo podejrzanie atrakcyjnego kolesia, który sam z siebie do ciebie podchodzi – potencjalnie opłacalne.

Padające z jego ust stwierdzenie (po kwadransie rozmowy), że jest bez okularów i ledwo widzi – bezcenne.

– Co się tak gapisz w to lustro?

– Jestem za bardzo pijany. Nie powinienem tak wyglądać.

*

– Jak masz na imię?

– Paweł.

– Choć, zrobię ci loda.

– Ale ej, jak to?

– Mam syna Pawła.

*

– Jak tam w życiu?

– Spoko, ale na ręcznym jadę.

– No to chyba przyjemnie?

– Nie, chciałbym mieć ludzi od tego.

 

– Nie wiem, po co ludzie w ogóle jeżdżą do Izraela. Kto normalny chce spędzać urlop w państwie policyjno-religijnym? Fajnych śniadych kolesi nie brak przecież w innych krajach.

– Wiesz, są tacy, którzy lubią, żeby zbić ich i na nich nasikać, więc czemu by nie mieli jechać dać się upokorzyć w Izraelu?

– W sumie prawda. Taki syndrom jerozolimski 2.0. Choć ja tam u jeżdżących tam ludzi dostrzegam raczej syndrom sztokholmski.

 

– Piszą, że syndrom jerozolimski dotyka rocznie około 200 osób, głównie mężczyzn w wieku 20­–30 lat. Chrześcijanie zazwyczaj uznają się za Jezusa lub Jana Chrzciciela, a Żydzi za Mojżesza, króla Dawida i tym podobnych.

– Czuję, że te liczby są mocno niedoszacowane.

– Czemu?

– A co z tymi wszystkimi gejami, którzy w kółko pielgrzymują ciągle do Ziemi Świętej?

– No, tak, ich są przecież tysiące. Tysiące napalonych pielgrzymów.

– Bo im się wydaje, że są Marią Magdaleną. I to przed nawróceniem.

 

 

– Hm, jakiś koleś zostawił mi znaczek, że mam fajny tyłek.

– To miło z jego strony.

– Ale ja przecież nigdzie go nie pokazuję, nawet w wersji odzianej.

– Może widział w realu? Znacie się?

– Nie. Może po prostu pomylił moją twarz z dupą.

 

– Jeździsz na rowerze?

– Bynajmniej!

– Jak będziesz chciał się wybrać na rower, to ja chętnie.

– Bynajmniej znaczy „ani trochę nie”.

– Cwaniak. Jakbym ci się spodobał, tobyś powiedział, że „bynajmniej” znaczy „jak najbardziej”. Sprytne, zapamiętam.

 

 

– Koleś ma profil pod nazwą FORBEARSONLY.

– Tylko przodkowie! Jarają mnie Scytowie zwłaszcza, ale starocerkiewosłowiański wystarczy, żebym rozłożył uda.

– Grindr głagolicą!

– To postulat przedni! Głagolica alfabetem wszystkich Słowian.

 – I wszystkich gejów. Huny pany! Dam Wikingowi, tylko poważne oferty (nick „Twarożyc”).

– „Siemowit Ziemowit”.

– „Chędożsław”.

– Masz dwie opcje zamiast A i P: albo poczywasz, albo pobruszasz.

– Albo też najazd i jasyr.

 

– Co za facet z tego kelnera!

– To pokaż mu, na co cię stać.

– Taa, chyba klęczeć!

– Wygląda na to, że w weekendowe wieczory na Piazza Cavour gromadzi się sporo rzymskich chłopców w wieku gimnazjalnym.

– Watykan rzut kamieniem. Pewnie purpuraci mają tu centrum stomatologiczne.

– Jak to?

– No, w sensie, że przychodzą tu wyrywać mleczaki.

 

– Daj spokój.

– Ale co? No naprawdę miło mi się z tobą gada.

– Ja odróżniam, kiedy ktoś jest zainteresowany, a kiedy przez grzeczność próbuje nie bełtnąć.