Archives for the month of: Sierpień, 2016

– Trzeba im przyznać, że menu dali całkiem, całkiem i to z wyraźną nutą kuchni niemiecko-austriackiej.

– Dobrze, że grali dziś Mahlera, a nie Szostakowicza. Tak to by była tylko wódka i kawior…

– A gdyby grali Chopina? Może coś takiego, co kiedyś widziałem w gazecie – była to bardzo wyrafinowana potrawa z jakiejś snobistycznej restauracji (Tamka?), ponoć inspirowana preferencjami Chopina. Coś tam polanego musem z zielonych szparagów, co wyglądało jak odkrztuszona spieniona gruźlicza flegma.

 

 

– Bo wiesz, La Valse Ravela ma program literacki. To pary, które tańczą walca i co rusz nikną we mgle…

– To nie jest program literacki, tylko wynurzenia afektowanego nastolatka, który się za dużo masturbuje, głównie własną rzekomą zajebistością.

– No, to dokładnie sedno kultury francuskiej!

 

 

– I w pewnym momencie posypały się monety z kieszeni moich spodni na ziemię. Ich metaliczny, jasny dźwięk usztywnił mnie (i tak już usztywnionego) na resztę koncertu. Po wszystkim jakaś pani schyliła się, pozbierała je i wręczyła teatralnym gestem (Bostridge!), mówiąc: pańskie pieniądze, na pewno się kiedyś przydadzą. A mojej towarzyszce w pewnym momencie włączył się z youtube’a Goerne, śpiewający Mondnacht, ale cichutko, jako wspomnienie zeszłorocznego koncertu. Powidok.

– To jak akt oskarżenia wobec Bostridge’a…

 

 

–  Symbolem Polski jest ptak, który ponad połowę roku spędza, jak najdalej się da, i wraca tylko po to, żeby karmić niechciane młode w gniazdach o niskim poziomie użyteczności mieszkalnej i fatalnym standardzie. To jest proroctwo. Nasz symbol uprawia seksturystykę w Egipcie i podjada frykasy ze stołu Francuzów. W mitologii bociany walczyły z Pigmejami, bo nienawidziły inności. (Serio, właśnie sprawdziłem). „Najdłużej żyjący bocian przebywał w Szwajcarii.”

– Właścicielka psa, aha. Utrwalamy patriarchalny paradygmat niewolnictwa kobiet, które muszą wyprowadzać zwierzęta, a przez tę jukstapozycję w zasadzie utożsamia się kobietę z psem. Z pewnością spasionym psem, żeby zdyskryminować osoby z nadwagą. Nie musi pan tego pisać; to i tak jest jasne. Ze spasionym psem, którego pan nienawidzi i marzy tylko, żeby Magda Gessler zrobiła z niego kotlety i na siłę karmiła nimi wegan.

 – Precz z weganami, meganami i całą resztą! Niech żyją labladory i rabladoly, labradory!

 – Ładnie to tak wyśmiewać się z osób z wadą wymowy? I przy okazji dyskryminować osoby, które wcale nie chcą żyć? One też mają prawo do nieżycia!

– Ale to moja wada wymowy ! I wała panu od niej! jak pan nie wierzy, to może pan zapytać moich znajomych! Ja całe życie ciełpię z powodu zamieszkiwania w Ładomiu!

– Oczywiście, jak z wadą wymowy, to musi być z Radomia. Czyli teraz jedziemy po prowincji i naigrawamy się z nierównych szans?

– Kułwa, wnełwia mnie pan!

– Proszę pana, ja mam wyższe racje i bronię uciśnionych, ja mam najwyższe racje, tak jak aktor ma wszystkie uczucia, tak jak mam wszystkie racje. NARAZ. Nie muszę myśleć logicznie, odróżniać pojedynczych przypadków od generalizacji. Jestem od tego, żeby udowodnić każdemu, że nic nie należy do niego, tylko do tych, którzy postanowili go bronić, choćby bez jego udziału i wbrew jego woli.

– Świetny wywiad, w którym Xawery Stańczyk zrywa z pojęciem poezji jako dyskursu eksperckiego i odprofesjonalizowuje tryb jej lektury.

– To jest fenomenalne odkrycie, to „zerwanie z pojęciem poezji jako dyskursu eksperckiego i odprofesjonalizowanie trybu jej lektury”. Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że musiał owo pojęcie chyba najpierw wymyślić. To się dopiero nazywa naukowe perpetuum mobile. Na IKP zawsze można liczyć!

– Są rzeczy nieprzetłumaczalne, zgoda. Ale warto próbować, bo może się okazać, że jednak przetłumaczalne. Czasem zachować 80% oryginału to i tak więcej niż nie udostępnić go w ogóle…

– Wierzę na słowo. Takie sytuacje znam z relacji międzyludzkich. Kiedy dwie strony nie potrafią nazwać uczuć. Dopiero po latach, kiedy emocje opadną i nabieramy dystansu, sprawa okazuje się prosta.

– A, tłumaczenie z ludzkiego na człowieczy to już inna para kaloszy. Zwykle w błotnistej kałuży!

 

– Chyba nikt nie obciąga w smakowych prezerwatywach…

– No, chyba tylko w broszurkach „Z bezpiecznym seksem za pan brat!”.

– Tam to jest, że lesbijki mają robić minetę przez ceratkę.

– No, wyobrażam sobie takie stare lesbijki, jak umawiają się na seks randkę, a potem ściągają ze stołu taką starą ceratę.

– Taką w kółka brązowe od kawy!

– Tak! W sumie dwie pieczenie na jednym ogniu. Umawiasz się na seks, a przy okazji kumpela wymyje ci ceratę! Od lat nieczyszczoną!

1. Coś z niczego, nic z czegoś

Pakuję tylko i wyłącznie dla siebie jak się komuś nie podoba to nie musi oglądać życie musi być lekkie a nie siedzieć z dupą przed telewizorem i nic nie robić lenie weźcie się sami za siebie zobaczcie jaki to wysiłek by coś osiągnąć nic samo z siebie się nie zrobi!

2. A na świecie zbożny pobyt

JESTEM PO JESTEM

3. O tępora, o mores

Meczy mnie nagminne nieodpisywanie. Zatrzymajmy zdziczenie obyczajow. Nauczmy sie odmawiac.

4. Białawy strumień świadomości

Jestem młody szukam osób do sexu. Dużym penisem i najlepiej mobilnych sex w plenerze i najdziksze i najbardziej zboczone fantazje ja to spelnie.

5. Alter i ego

Lubie sport i generalnie rozumianą aktywność fizyczną (rolki, rower, narty, siłownia, basen), alternatywny sposób spędzania wolnego czasu (wyścigi konne, teatr, czasem kino, galeria sztuki).

6. Co ty mi dasz

Na początek napisze tak szukałem ale nie znalazłem niech mi nikt nie pisze pozdrawiam bo to głupie chcesz poznać napisz a jak nie to nie haha. Szukam kogoś fajnego nie otylego bo by mnie zgniotl nie trans bi babki to nie moja bajka, szukam męskiego kolesia nie małpy zarosnietej na plecach nie mylić tych pojęć. Mogę pomoc finansowo z praca i mieszkaniem ja to daje od siebie a ty co dasz? ???Każdy z was szuka tu ideałów, musze was zmartwic ideałów nie ma popatrzcie sobie na profile par tu jeden fajniejszy drugi nie. Jeśli ideału będziecie szukać zmartwie was nie ma takiego.

7. Albowiem wszak tedy

Lubię ćwiczyć, jak widać. Mam mało czasu na pierdoły.
Nie szlajam się po osiedlu, gdyż siedzę w tym czasie na siłowni.
Pracuję, uzupełniam też wykształcenie.
Brak mi rozsądnego partnera.

8. Qual piuma al vento

NIE szukam na sex

Czas coś spsocić

Lubię być świnką w łóżku :D

9. Midnight Express

Jak mnie nie wyruchasz do północy, to zmienię się w dynię.

10. Kwestionariusz

Szczególne zainteresowania

brak

11. Ezopek

Bogate doświadczenie życiowe i zawodowe, posiadający mądrość życiową oraz nie narzucający się innym !!!
Nic na siłę – spokojnie i powoli bez desperacji szukam na tym portalu !!!
Słowny i Rzetelny jak Umawiam się to Zawsze Jestem na Spotkaniu – Potwierdzam spotkanie sms lub dzwonię !!!
Nie lekceważę i szanuję drugiego człowieka , patrzę sercem i nie dla mnie są wartości materialne, wygląd i status społeczny oraz kasa , fura i skóra . Jesteś Gejem to szanuj innych a będziesz szanowany !!!
Honor , Godność i Przyzwoitość w życiu -Niestety dla Geja to Nic nie znaczy !!!
Zawsze chętny na realne spotkanie w Warszawie lub w okolicach Mazowsza nie mam auta i wolnego lokum , ale dojadę bez problemu, znam dobrze topografię Warszawy . Dojeżdżam kolejami mazowieckimi .

Jestem Człowiekiem Czynu !!!
Znający Kindersztubę i Zasady Dobrego Wychowania – choć wielu Was nie wie o co chodzi i nie zna !
Nie jestem bajkopisarzem !

 

– Dzisiaj napisałem do niego z pytanie, czy wziął filety.

– Filety?

– Filety na koncert.

– No, myślę, że można starym zwyczajem mafiosów podrzucić jakiemuś złemu dyrygentowi rybę w gazecie…

 

a

– Pomnik Czynu Polaków, Gustaw Zemła, Szczecin.

– Lubię zdjęcie, nie samą rzeźbę.

– Wyszło trochę jak z papier-mâché.

– Znakomicie, to świetny komentarz do idei przedstawionej przez Mistrza Profesora.

– Przestań, jesteś bardzo miły.

– Nie wiem, czy jestem miły. Ja się tylko boję.

– Jeszcze mnie wyrzucisz ze znajomych…

– No chyba żartujesz. Wyrzucam chyba tylko za trollizm.

– Na wszelki wypadek przestanę lajkować po dwa twoje posty dziennie…

– Czemu? To nie trollizm! To co najwyżej zwyczajny lizm.

– Co ona powiedziała?

– Że w dziewięć tygodni będą z nich lady.

– Ta, chyba w dziewięć miesięcy będą z nich baby.

– W Neapolu wszystko jedli mniej więcej świeże. Nie musieli przechowywać, bo wszystko było w morzu i na drzewach ciągle dostępne. Zresztą do całkiem niedawna nie mieli tam w ogóle lodówek.

– A jak chcieli coś przechować, to walili w garnki i krzyczeli na jedzenie, żeby bakterie się bały?

 

 

– I co, jak ci smakuje?

– A co to jest?

– Lambrusco z aperolem, taka moja słodsza i słabsza wariacja na temat veneziano.

– Dobre. To się jakoś nazywa?

– Nie wiem, czy się nazywa. Możemy nazwać. Może „bassettiano”?

– No, jamniczek mógłby sobie taki delikatny drineczek do południa pierdyknąć.

– To chyba twój jamniczek. Mój jamniczek to przed południem nie wstawał.

 

 

– Znasz tę Musette Bacha? To jeden z tych jego łatwych utworków dydaktycznych, ale bardzo zabawny i są tam ciekawe skale. Wieje dudami.

– Świetne! Szkoda, że Bach więcej ludowizny nie obrabiał.

– No… Byłyby z tego niezłe bartoki.

 

 

– Chciałbym znaleźć faceta i żyć z nim wiecznie.

– Wiecznie to się nie da.

– Jeśli to będzie anioł, to się da.

– Aniołowie, jakby to ująć, nie mają płci. Genitaliów też.

– Ale mają usta.

 

 

– A jakim ty śpiewałeś głosem?

– Co było potrzeba: brakowało basa – to basem, tenora – tenorem.

– Duża rozpiętość.

– Wiesz, z głosem jest tak, że dół się ma, a górę trzeba zwykle zrobić.

– To tak jak z shemale’ami!

 

– Wiesz co, nieźle ci idzie, ale uważaj z vibratem.

– Spoko, w domu wyjmuję baterie.