Archives for posts with tag: farmakoterapia

– Z mało kim rozmowa w Internecie układa się tak ciekawie, żebym szybko nie zapomniał, że w ogóle była. Chyba spadło mi ciśnienie na cokolwiek. Może to te betablokery.

– Betablokery nie brzmią dobrze… Raczej niepokojąco.

– Dla większości pacjentów brzmią super. Uspokajają serce, obniżają ciśnienie, zmniejszają odczuwanie niepokoju. Dosłowne betablokery i przenośne też –  te drugie to w tym przypadku praca, trwałe relacje, zainteresowania.

– Brzmi niepokojąco…

– Piszę przecież, że betablokery to leki, które człowieka uspokajają, nie zamulają. A metaforyczne betablokery to wyznaczniki czegoś na kształt szczęścia, a ty wciąż, że niepokojąco.

– Bo ja się farmakologii boję…. Pracuję z dziećmi z zaburzeniami – często na prochach. Rozumiem, że są te, które działają in plus, i te, które maja skutki uboczne. Po prostu taki jestem ja i taki jest mój stosunek do leków… Nie łykam nawet apapu.

– Hm, dla mnie nie jest to kwestia bania czy niebania, tylko wiedzy. Ale fobia nie wybiera. Na szczęście są na to… leki.

– Jeżeli zadziałają i nie spowodują czegoś gorszego.

– Leczenie zawsze bazuje na przekonaniu o przewadze efektów terapeutycznych nad skutkami ubocznymi. Oczywiście, zawsze można wpaść pod tramwaj albo oberwać nożem pod żebro. Tylko czy to powód, żeby przestać wychodzić z domu?

– Widziałeś tę reklamę? Maja Włoszczowska mówi, że wybrała. Ciekawe, co wybrała.

– Jak to co? Hormony męskie wybrała, do końca.

– Przyłapałem się dziś na tym, że wychodząc do filharmonii, biorę tabletkę na serce, od bólu głowy, pobudzającą i przeciwalergiczną.

– I co, pomaga?

– Dziś nie pomogło.